Inspiracje - pokój dla chłopca

Franek coraz więcej czasu spędza w swoim pokoju. Czas pomyśleć o jego urządzeniu.

Grecja moja miłość

Nie jest tajemnicą, że lubię Grecję. Wręcz uwielbiam. Moja miłość do tego kraju nie ma logicznego...

Wtedy opuścił ją Bóg i opętał diabeł...

Szczęśliwi Ci, którzy odkryją pasję swojego życia. Szczęśliwi Ci, którzy mają wsparcie najbliższych w realizacji swoich pasji.

Tablica kredowa krok po kroku

Pomału, krok po kroku urządzamy pokój Franciszka. Problem w tym, że ogólna koncepcja jego aranżacji cały czas ewoluuje.

Pop up restaurant. Co proszę?

Ostatnio pozazdrościłam koleżance jej własnej knajpy, po tym jak na jej profilu społecznościowym zobaczyłam zaproszenie do Polka Bistro.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Projekt przedogródka

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu
Nie poddałam się ogólnemu trendowi panującemu na osiedlu i postanowiłam, że mój przedogródek będzie zielony. Jeśli zielony to najlepiej przez cały rok i najlepiej w stylu, który uwielbiam. Regularnym, z wykorzystaniem dużej ilości bukszpanu.

W internecie trafiłam na zdjęcia "knot gardens". Na ich widok oczy zrobiły mi się jak spodki. W głowie powstała myśl ja muszę mieć takie cudo. Ostatecznie doszłam do wniosku, że mój projekt przedogródka musi być prosty, chociażby ze względu na wymiary i z "knot garden" muszę jeszcze poczekać. 

Myślałam, kombinowałam, jak mój przedogródek ma wyglądać. Aktualnie wygląda tak jak na moim projekcie.

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu

Jeszcze niedawno wyglądał tak.

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu

W centralnej części znajdował się szczepiony modrzew. Ponieważ niedawno zmieniliśmy koncepcję naszego ogrodu, o czym pisałam tutaj ...i spółka - Ogród w nowej odsłonie nie wiedzieliśmy co zrobić z srebrnym świerkiem. Wymyśliłam, że świerk trafi do przedogródka, a modrzew do ogrodu. Z walki z ogrodem pozostała nam jeszcze tawuła, która również trafiła na przód domu. Po zmianie nasz przedogródek wygląda tak.

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu

Przyznam się, że już wcześniej kilkakrotnie zmieniałam jego wygląd. Na przykład w przestrzeniach, które wypełnia obecnie lawenda i tawuły znajdowały się róże. Nie spodobały mi się, stąd dalsze zmiany. 
Teraz trzeba już tylko czekać aż bukszpan się rozrośnie i zagęści. Mam nadzieję, że dzięki dobrej pielęgnacji nastąpi to już niedługo i za rok, dwa będzie wyglądał jak ten na załączonych zdjęciach.

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu

i spółka; Projekt przedogródka z wykorzystaniem bukszpanu





piątek, 11 kwietnia 2014

Sami swoi i Nie ma mocnych Dobrzykowice kontra Lubomierz

i spółka; Dobrzykowice wieś Karguli i Pawlaków
Na hasło Lubomierz myślimy "Sami swoi" i "Nie ma mocnych". Niewiele osób wie, że większość scen filmów powstało w podwrocławskiej wsi Dobrzykowice. To w niej stoją domy Kargula i Pawlaka. Łatwo do nich trafić. Na domu Kargula znajduje się tablica ze zdjęciem głównych bohaterów. Jadąc od strony Wrocławia, trzeba skręcić z głównej drogi w lewo, kierując się na wieżę kościołka. W zacisznej uliczce za kościołem stoją dwa przedzielone płotem domy, których nie widać z głównej drogi. Ale to w tym miejscu rozpoczęła się największa przygoda ich mieszkańców i całej miejscowości. W latach sześćdziesiątych uliczka zapełniła się na długi czas ekipą filmowców, którzy między innymi przed tymi właśnie domami nakręcili sceny najlepszej polskiej komedii "Sami swoi". 

Domy są zamieszkane. Mieszka w nich rodzina Daleckich. Pani Józefa Dalecka jest bardzo gościnna i chętnie opowiada historie z czasu kręcenia filmów. Trzeba tylko ładnie poprosić;) My tak zrobiliśmy. Mieliśmy, co prawda wtykę, w postaci koleżanki, która mieszka w Dobrzykowicach, ale tak jak wspomniałam Pani Dalecka lubi gości i jeśli ma czas chętnie ich przyjmuje.

Niestety nie ma już stodoły, w której doszło do pojednania młodszego pokolenia, Jadźki i Witii. Pozostała tylko frontowa ściana, ku pamięci. Nie ma też płotu granicznego, który po wielu latach podpierania ostatecznie się rozleciał. 

i spółka; Dobrzykowice wieś Karguli i Pawlaków

Mieszkańcy Dobrzykowic są rozgoryczeni. Cały splendor spada na Lubomierz. To prawda, ale to są wieloletnie, konsekwentne działania władz Lubomierza, aby miasto było postrzegane, jako miasto Karguli i Pawlaków. Nic tylko brać przykład. Władze Dobrzykowic próbują spopularyzować wieś, jako miejsce powstania filmów, ale idzie im opornie. Przez kilka lat organizowały nawet festyn filmowy, ale ze względu na małe zaangażowanie mieszkańców musiały zrobić przerwę. Dużą rolę w propagowaniu Dobrzykowic odgrywają państwo Daleccy. Jak na moje oko, jeśli ich zabraknie to już będą marne szanse, aby kiedykolwiek wieś kojarzyła się z filmami. Tym bardziej zachęcam do ich odwiedzenia. A nuż Państwo Daleccy będą mieli czas i podzielą się anegdotami z planu filmowego.

i spółka; Dobrzykowice wieś Karguli i Pawlaków





czwartek, 10 kwietnia 2014

Cip, cip, cip moje świnki

i spółka; "Nie ma mocnych" Sylwestra Chęcińskiego
Śmiem domniemywać, że wszyscy lub prawie wszyscy widzieli scenę z filmu "Nie ma mocnych" Sylwestra Chęcińskiego, w której wnuk Pawlaka na świnki woła cip, cip, cip.









Jeśli nie to przytaczam wspomniany fragment.

Mania – Oj, synku!
Kargul - / patrząc na samochód/  A ja jaj.
Wanda-żona Pawła – Co nie podoba się?
Kargul – Gdzież tam, ładny. O, tylko żeby on tego nie widział!
Paweł – Kiedy pogrzeb?
Mania – Hm, A  mnie skąd wiedzieć?
Paweł – Jak to?
Mania – Nie znasz ojca, przecież sam o wszystkim chce decydować.
Wanda – Przecież nie żyje!
Mania – A ktoż to Wandzi powiedział?
Paweł – Myśmy dostali, że umarł.
Mania – Mołożenciu, przecież ja napisałam umierający!
Kargul – A ludziska powiadają, że poczta u nas powolna.
Paweł – Złożę reklamację!   Marek, zostaw.
Wanda – Głupia sprawa.
Mania – Nic tylko na was czeka i o Anię pyta.
Paweł – Serce?
Mania – Komisja.
Paweł – Jaka komisja, co mama.
Wanda – Chyba konsylium.
Mania – Komisja rolna była, obejrzeli gospodarkę ojca i powiedzieli, że on nie przyszłościowy.
Paweł – Dlaczego?
Mania – Że już stary i następców nie ma.
Marek – Cip, cip,cip,cip,cip,cip,cip,cip.
Mania – Mareczku, przecież to są świnki.
Wanda – Co się mama dziwi.
Mania – Dobrze, że on tego nie widzi.

i spółka; "Nie ma mocnych" Sylwestra Chęcińskiego

Mój synek nie będzie miał problemu z odróżnieniem świnki od kurki, chociaż mogę się mylić;) Na pewno będzie rozpoznawał kury i koguty. Z bardzo prostego powodu. Na naszej krótkiej trasie spacerów doliczyłam się pięciu podwórek, na których dumnie paradują kury. Na długiej jeszcze więcej. Dla przypomnienia mieszkam we Wrocławiu. Ponadto widujemy indyki, pawie, kaczki, jelonki i owce. Nie przez przypadek jak mieszkałam w tej okolicy na studiach koledzy mówili, że mieszkam tam gdzie psy d....i szczekają. To i tak lepiej niż moja koleżanka. Ona podobno mieszkała tam gdzie wiatr ma zajezdnię.

A najlepsze w tym to, że moje regiony to teraz prawie centrum Wrocławia;) 





wtorek, 8 kwietnia 2014

Wyprawka do szpitala

i spółka; Wyprawka do szpitala
Moja walizka, którą przygotowałam do szpitala była mniej więcej wielkości jak na zdjęciu. Jako adeptka szkoły rodzenia i użytkowniczka internetu byłam wyedukowana w temacie, co koniecznie musi się w niej znaleźć. Ku mojemu zaskoczeniu pielęgniarka przyjmująca mnie na patologię ciąży była odmiennego zdania. Jej krzyk, że chyba oszalałam rozniósł się szerokim echem po korytarzach oddziału. Co ja sobie myślę? Kto tę walizkę później będzie za mną nosił jak pójdę na porodówkę? Co za głupoty im mówią na tych szkołach rodzenia? Jak się później okazało, ta Pani była samotną wyspą wśród przemiłego personelu oddziału. Dziewczyny były bardzo ciekawe, na którą ona się tak darła. Tak się złożyło, że w tym momencie na korytarzu nie było żadnej pacjentki. Później im powiedziałam, że to mnie tak czule przywitano;)

Prawdą jest, że z oddziału patologii może być długa droga na porodówkę. Ja się o tym przekonałam. Po co więc na patologii ubranka dla dziecka? No chyba, że matka jest sama i nie będzie miał, kto jej dowieźć.

Prawdą też jest, że trzeba sprawdzić czy po porodzie oddział nie gwarantuje swoich ubranek dla dzieci i wystarczy mieć tylko komplet na wyjście. U mnie tak było. Co prawda jak leżeliśmy na oddziale poporodowym to korzystałam ze swoich ubranek, ale jak małego przenieśli na neonatologię to już sobie darowałam? Tam dzieci kąpano codziennie. Codziennie musiałabym warować, żeby nie pomylono ubranek i nie zabrano do pralni szpitalnej. Szkoda było i mojego i pielęgniarek zachodu.

Na wielu stronach można znaleźć informacje, że to się może przydać, a to zupełnie nie. Byłabym ostrożna z sugerowaniem się tymi informacjami. Dlaczego? Weźmy mój przykład. Po porodzie rozmawiałam z dziewczynami, które się zastanawiały, dla kogo produkują podpaski poporodowe wielkości dywanu. One miały tak małe krwawienie, że zwykłe podpaski wystarczały, albo nawet wkładki.  Produkują je dla kogoś takiego jak ja. Ja nie nadążałam ich zmieniać. Raz ledwo, co wzięłam prysznic, ubrałam się w czyste rzeczy i po chwili miałam przeciek. Po karmieniu to już musowo lądowałam od razu w toalecie. Piszę o tym gdyż na jednej ze stron znalazłam informację, że szkoda na nie pieniędzy. Ja miałam za mało. Mąż mi jeszcze dowoził.

Czytałam jeszcze, że wkładki laktacyjne nie są potrzebne. Jak komu. Jak ich nie włożyłam miałam od razu mokrą koszulkę. 

Przy cesarskim cięciu bardzo mi się przydały majteczki z siateczki. Były przewiewne, rana ładnie się goiła. Co prawda ja je opuszczałam razem ze spodniami tak nisko, żeby wcale nie przykrywały rany.

Niestety wszystkiego nie da się przewidzieć. Najważniejsze to mieć wśród najbliższych osobę, która w razie potrzeby  zareaguje na nasz sygnał SOS i dowiezie co trzeba;) 






poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Nowa praca, nowe wyzwania, nowe możliwości

i spółka; Nowa praca, nowe wyzwania, nowe możliwości
Ostatnie tygodnie były dla nas stresujące. Nowa praca to zawsze wielka niewiadoma. O tyle dobrze, że na tym etapie zmianie pracy nie towarzyszy strach przed nieznanym. Jest za to szansa, że w nowej pracy czekają na nas nowe wyzwania, nowe możliwości, które dadzą nam szansę na zdobycie nowych kompetencji i umiejętności.

Dla wyjaśnienia nie chodzi o mnie, ale o mojego męża. Dzięki zmianie przez niego pracy coś zyskamy, coś stracimy. Jak to zwykle bywa.

Trzymam kciuki. Dzisiaj jest jego pierwszy dzień.





niedziela, 6 kwietnia 2014

Paella z kurczakiem i dorszem

i spółka; Przepis na paellę z podudziami z kurczaka i płatami dorsza
Było świątecznie i po włosku, teraz proponuję akcent hiszpański, czyli paellę z kurczakiem i dorszem.

Na wyjazd do Hiszpanii chwilowo nie mamy szans. Możemy sobie tylko pomarzyć. Pozostaje nam hiszpańska kuchnia i wino.







Składniki na 4 porcje:

  • 4 udka z kurczaka,
  • 2 płaty dorsza,
  • 1 czerwona papryka,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 3 średnie marchewki,
  • 150 g mrożonego groszku,
  • 170 - 200 g ryżu arbrio,
  • 1 litr bulionu drobiowego,
  • 3 łyżki oliwy,
  • 50 g masła,
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki,
  • 1/3 łyżeczki ostrej papryki,
  • por według uznania,
  • sól i pieprz.

i spółka; Przepis na paellę z podudziami z kurczaka i płatami dorsza


Przygotowanie

  • Podsmaż podudzia z kurczaka na oliwie z dodatkiem masła.
  • Wyjmij kurczaka. 
  • Na oliwie po kurczaku podsmaż pokrojony czosnek, paprykę i marchewkę. Czas smażenia około 2-3 min.
  • Dodaj ryż. Smaż ryż, aż stanie się przezroczysty. Dodaj słodką i ostrą paprykę w proszku. Wymieszaj. Dodaj odłożone podudzia z kurczaka i zalej gorącym bulionem. Gotuj 15 min pod przykryciem, na małym ogniu. 
  • Dodaj groszek i rybę oraz por według uznania. Nie mieszaj. Gotuj kolejne 5 min. 

i spółka; Przepis na paellę z podudziami z kurczaka i płatami dorsza

I gotowe według RB.

Smacznego





sobota, 5 kwietnia 2014

Skąd u dzieci to się bierze?

To jest niepojęte, skąd u dzieci to się bierze? Czasami patrzę na małego jak na kosmitę. Na to, co on wyprawia. Słyszałam o takim zachowaniu jak jego, ale u starszych dzieci, sądziłam, więc, że jest ono konsekwencją przebywania w towarzystwie innych dzieci. A guzik prawda. Nie wiem jak inne dzieci, ale mój potrafi się położyć na podłodze, ryczeć i pukać rączkami w podłogę. Normalny spektakl. Można usiąść wygodnie z kawką w ręce i obserwować. Tak długo oczywiście aż ci nerwy nie puszczą;) Istny Holoubek. Nie byłoby to takie fascynujące gdyby nie jego wiek - 13 miesięcy, a przecież te popisy aktorskie prezentuje już od ładnych kilku miesięcy. Jak się do niego nie podchodzi to popis zamienia się w tragedię w trzech aktach. Aktualnie jak wiem, że się nie uderzył i jest to tylko wymuszenie przywołuję go do siebie. W takim przypadku przesuwa się pomału w moja stronę, co jakiś czas robiąc kolejną próbę generalną. Aż do szczęśliwego lądowania w moich ramionach. Widzieliśmy z mężem już różne cuda. 

i spółka; Skąd u dzieci to się bierze?
Fajnie jest

Nieustannie zadaję sobie pytanie skąd mu się to wzięło. Przecież z mężem nie kładziemy się na podłodze i nie pukamy rękami próbując coś wymusić. Nie widział też tego u innych dzieci. Prawdziwe uzdolnienia aktorskie.
 
i spółka; Skąd u dzieci to się bierze?
Gorzej
Wcześniej jego uzdolnienia aktorskie objawiały się w kaszlu. W pewnym momencie skołowaciałam. To jest chory czy nie jest? Aktualnie jak chce zwrócić naszą uwagę to udaje, że się zachłysnął. To byłoby śmieszne, gdyby nie historie, których się nasłuchałam. Jak to rodzice nie reagowali na zachowanie dzieci uważając, że są to dalej ich wygłupy, a to był już początek tragedii.
 
i spółka; Skąd u dzieci to się bierze?
Ile będę czekał?


Szaleństwo.