Jest zima, 21 stycznia, ładnych parę lat temu. Z tego co pamiętam byłam wtedy jeszcze na studiach. Jadę z ojcem samochodem do dziadków. Po drodze słuchamy audycji radiowej. Do radia dzwonią babcie, przedstawiają się i mówią kilka słów o sobie. Zazwyczaj ile mają wnucząt, w jakim są one wieku i takie tam. Nagle dzwoni babcia, której wypowiedź zapamiętam na długie lata. Co też ona takiego powiedziała? Wystarczyło, że powiedziała, że ma 38 lat, jest babcią i wstydzi się tego, żebym zapamiętała jej wypowiedź do końca życia.
Pomyślałam sobie wtedy jaka porażka. Kalkulatorek w głowie zaczął mi dzielić, mnożyć, dodawać i wyszło mi w jakim wieku powinna być ona i jej córka w momencie zajścia w ciążę, żeby ta kobieta była już babcią. Nie było to zbyt skomplikowane nawet jak dla mnie.
I właśnie kilka dni temu koleżanka z klasy, ze szkoły podstawowej pochwaliła się, na jednym z portali społecznościowych, że zostanie babcią. Dokładnie w wieku tamtej kobiety. Rany, jak ja mam się do nich. Mój syn skończy przecież dopiero roczek. Czy ja wyglądam jak babcia. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś się pomylił i nazwał mnie babcią Puciunka.
Jeszcze kilka lat temu może miałabym na to spore szanse, ale myślę, że jednak nie. Jeszcze kilka lat temu matki w moim wieku to był ewenement. Teraz też może jestem w górnej granicy, ale ta dolna zdecydowanie się podwyższyła, tak wynika z moich obserwacji. Chociaż tak może jest w moim środowisku, a w innych jest jak było. Sprawdziłam. Jeśłi chodzi o mój wiek to niewiele się zmieniło.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika że:
Rozpoczęte w latach 90-tych ub. wieku przeobrażenia demograficzne spowodowały przede wszystkim przesunięcie najwyższej płodności kobiet z grupy wieku 20-24 lata do grupy 25-29 lat (p. wykres 4), a także znaczący wzrost płodności w grupie wieku 30-34 lata, który - w głównej mierze - jest realizacją „odłożonych” urodzeń. W konsekwencji nastąpiło podwyższenie (szczególnie w okresie minionych 10 lat) mediany wieku kobiet rodzących dziecko, która w 2010r. wyniosła 28,6 lat wobec 26,1 w 2000 r. Zwiększył się także - do 26,6 lat, tj. o prawie 3 lata - średni wiek urodzenia pierwszego dziecka (w 2000 r. wynosił 23,7 lat).
Zmieniła się też struktura poziomu wykształcenia matek. W 2010 r. - w stosunku do
początku lat 90-tych - odsetek matek z wykształceniem wyższym wzrósł prawie 7-krotnie, tj. z 6% do ponad 40% (w 2000 r. wynosił ponad 13%). Natomiast 3-krotnie zmniejszył się odsetek kobiet z wykształceniem podstawowym i bez wykształcenia - z 18% do niespełna 6% (w 2000 r. wynosił ponad 14%). Odsetek młodych matek z wykształceniem średnim nie zmienił się istotnie na przestrzeni ostatnich 20 lat i wynosi ok. 35%.
Obserwowane zmiany to efekt wyboru, jakiego coraz częściej dokonują ludzie młodzi
decydując się najpierw na osiągnięcie określonego poziomu wykształcenia oraz stabilizacji ekonomicznej, a dopiero potem (około 30-tki) na założenie rodziny oraz jej powiększenie.
Więcej: Podstawowe informacje o sytuacji demograficznej Polski w 2011 roku
Jak byłam mała to myślałam, że mama urodziła mnie stosunkowo późno. Miała wtedy 26 lat. Śmiech na sali. Późno? No, a kiedy miała mnie urodzić podczas studiów? W dodatku jestem druga w kolejce. Mój ojciec miał wtedy 27 lat, no po prostu stał nad grobem. No cóż jako dziecko takie miałam wyobrażenie o życiu. Już pod koniec studiów, zaczęłam kminić, że wcale to tak mnie mama późno nie miała. Ledwo wyszła z ławki weszła w pieluchy. Masę pieluch. Od siostry dzieli mnie tylko rok i 3 miesiące.
Tu rodzi się pytanie jak określić wiek, w którym ja urodziłam? Bardzo późno? Spóźnione macierzyństwo? Czaruję. Nic, a nic mnie nie obchodzi czy to wczesne czy późne macierzyństwo. Dla mnie w odpowiednim czasie. No może przesunęłaby je w przód o 4, 5 lat, ale nie wceśniej. Tak po prostu jestem skonstruowana.
Pogratulowałam koleżance, że zostanie babcią, bo dziecko nieszczęściem nie jest, trzeba się cieszyć i trzymać kciuki, żeby wszystko było ok. Ale to zupełnie nie moja bajka.