Inspiracje - pokój dla chłopca

Franek coraz więcej czasu spędza w swoim pokoju. Czas pomyśleć o jego urządzeniu.

Grecja moja miłość

Nie jest tajemnicą, że lubię Grecję. Wręcz uwielbiam. Moja miłość do tego kraju nie ma logicznego...

Wtedy opuścił ją Bóg i opętał diabeł...

Szczęśliwi Ci, którzy odkryją pasję swojego życia. Szczęśliwi Ci, którzy mają wsparcie najbliższych w realizacji swoich pasji.

Tablica kredowa krok po kroku

Pomału, krok po kroku urządzamy pokój Franciszka. Problem w tym, że ogólna koncepcja jego aranżacji cały czas ewoluuje.

Pop up restaurant. Co proszę?

Ostatnio pozazdrościłam koleżance jej własnej knajpy, po tym jak na jej profilu społecznościowym zobaczyłam zaproszenie do Polka Bistro.

środa, 5 marca 2014

Kazachstan państwo z tablicą Mendelejewa w tle


i spółka; Paulo Coelho - ZahirJuż myślałam, że jestem stracona dla świata, że nic albo prawie nic nie jest mnie w stanie zaciekawić, wzruszyć czy zmusić do działania. Szukałam inspiracji, natchnienia, czegokolwiek w czytanych książkach. I nic. Aż trafiłam na książkę Paula Coelho Zahir. To dzięki Coelho dowiedziałam się, że gdzieś na pograniczu Europy i Azji leży kraj o nazwie Kazachstan, w którym przez nieodpowiedzialną politykę władz byłego Związku Radzieckiego straszy jezioro widmo, gdzie tyka ekologiczna bomba zegarowa i gdzie step rozciąga się aż po horyzont. Odkryłam, że znalazłam miejsce, które chciałabym zobaczyć, poznać. Nie na zasadzie pojechać i odbębnić, ale pojechać i poczuć atmosferę tego kraju. Kto wie może kiedyś wyruszę na podbój kazachskiego stepu? 

i spółka; Paulo Coelho - Zahir
Większość z nas kojarzy Borata, kazachskiego dziennikarza granego przez brytyjskiego komika Sachę Barona Cohena, ale ile wiemy o kraju, z którego pochodzi? Stolica - Astana została wybrana gospodarzem EXPO 2017, więc prawdopodobnie wkrótce będzie o nim naprawdę głośno.

Nie ma się co czarować. Przed przeczytaniem książki miałam blade pojęcie gdzie dokładnie leży Kazachstan, jaka jest jego historia, jaki panuje w nim ustrój polityczny o nazwie stolicy nie mówiąc. A przecież jest to pod względem powierzchni 9 państwo na świecie. Jedno z największych państw kontynentu azjatyckiego, leżące częściowo w Europie (13% powierzchni). Dla porównania Polska to kraj o powierzchni 312 683 km2, Kazachstan to kraj o powierzchni 2 724 900 km2. Polska jest 8,71 razy mniejsza. 

i spółka; Paulo Coelho - Zahir
Trochę faktów

Kazachstan został podbity przez Rosję i wcielony do tego kraju w 1868. Po utworzeniu Związku Radzieckiego na terenie kraju utworzono autonomię dla Kazachów, początkowo (1920) jako wchodzącą w skład Rosyjskiej FSRR Kirgiską Autonomiczną Socjalistyczną Republikę Radziecką, w 1925 przemianowaną na Kazachską Autonomiczną Socjalistyczną Republikę Radziecką. W 1936 Kazachska ASRR zmieniła swój status i jako Kazachska Socjalistyczna Republika Radziecka weszła bezpośrednio w skład ZSRR.

i spółka; Paulo Coelho - Zahir

i spółka; Paulo Coelho - Zahir


















W czasie rządów Stalina Kazachstan był znany ze znajdujących się na jego terenie obozów pracy (łagrów) oraz jako miejsce deportacji m.in. ludności polskiej oraz Czeczenów. Później Kazachstan stał się miejscem kilku ambitnych radzieckich projektów, takich jak: umiejscowione w Semeju laboratoria jądrowe, próby z bronią jądrową, umiejscowione na wyspie Odrodzenia laboratoria z bronią biologiczną, kosmodrom Bajkonur czy zagospodarowywanie bezludnych terytoriów. 16 grudnia 1991 Kazachstan, jako ostatnia z republik ZSRR, proklamował niepodległość. W 1997 stolica kraju została przeniesiona z położonego na południu miasta Ałmaty do znajdującej się bliżej geograficznego centrum kraju i dalej od granicy z Chinami Akmoły, przemianowanej później na Astanę.


i spółka; Paulo Coelho - Zahir
Gospodarka Kazachstanu jest niemal w równym stopniu oparta na przemyśle i rolnictwie. Kraj posiada 
dość bogate złoża surowców energetycznych (węgiel kamiennyropa naftowagaz ziemny) oraz rudy żelaza, miedzicynkuołowiufosforytówchromumanganusrebra i złota. Od kilku lat zajmuje pierwsze miejsce na świecie w wydobyciu rud uranu, wyprzedzając wieloletniego lidera, Kanadę. Dzięki ich wydobyciu rozwija się przemysł hutniczy, maszynowy, chemiczny, a rolnictwo dostarcza surowców przemysłowi włókienniczemu i spożywczemu. To właśnie złoża większości pierwiastków z tablicy Mendelejewa sprawiają, że największe mocarstwa na świecie chcą współpracować z Kazachstanem.

i spółka; Paulo Coelho - Zahir


Klimat Kazachstanu jest zdeterminowany przez jego położenie w sercu olbrzymiego kontynentu, z dala od oceanu, przez co nie docierają tu masy powietrza morskiego. Choć Kazachstan zajmuje ogromną powierzchnię nie ma dostępu do morza - jest to największe państwo na świecie bez takiej atrakcji. Klimat kraju jest umiarkowanysuchy, skrajnie kontynentalny. Różnice temperatur lata (do +40 °C) i zimy (do -45 °C) oraz nocy i dnia są nadzwyczaj duże. Lato jest długie i gorące, zima równie długa i mroźna, zaś wiosna i jesień są bardzo krótkie. W centralnej części Kazachstanu opady praktycznie nie występują, na północnych i południowych obrzeżach dochodzą zaledwie do 300 mm rocznie.

i spółka; Paulo Coelho - Zahir
i spółka; Paulo Coelho - Zahir






sobota, 1 marca 2014

Nauka przez słuchanie - Poznajemy świat bajek, wierszyków i piosenek

W ankiecie jedna z mam zadała pytanie jak często kupujesz książki dla dziecka. W moim przypadku jest to źle postawione pytanie. Odkąd pamiętam kupuję płyty i książki z bajkami, wierszykami, piosenkami i słuchowiskami dla dzieci. Generalnie książki znajdują się wśród 3 rzeczy nad którymi w sklepach nie mogę przejść obojętnie. Pozostałe to buty i foremki do pierników. 
Dzisiaj jednak chciałabym zaprezentować moją, a właściwie naszą kolekcję płyt ze słuchowiskami i piosenkami oraz e-booki.

i spółka; Nauka przez słuchanie - Poznajemy świat bajek, wierszyków i piosenek

Na zdjęciu widać również książki, już wyjaśniam dlaczego. W 4 klasie szkoły podstawowej grałam w szkolnym przedstawieniu Czerwonego Kapturka. Pamiętam jak moja mama uszyła mi cały kostium, w tym czerwony czepek i fartuszek. Istne cudo. Przedstawienie zrealizowaliśmy na podstawie książki "Bajki Samograjki" Jana Brzechwy. Polonistka miała płytę ze słuchowiskiem, na podstawie książki w którym grały takie świetności polskiej sceny i filmu jak: Barbara Kraftówna - Czerwony Kaptutek, Halina Michalska - Mama, Irena Kwiatkowska - Narrator, Wadysław Hańcza - Wilk, Janina Munclingerowa - Babcia, Andrzej Bogucki - Gajowy i Danuta Wróbewska - Gil. Wymieniłam wszystkich bo szkoda mi było kogokolwiek pominąć. Ja mam zarówno książkę jak i płyty. Niestety nie mam całej kołekcji brakuje mi płyty z bajką Kot w butach. Nie żebym w ogóle jej nie miała. Mam, ale w wykonaniu innych aktorów i mimo, że grają w nowej wersji słuchowiska takie gwiazdy jak Anna Seniuk, Marek Kondrat czy Wiktor Zborowski to już nie to. No nie, stop, stop. Właśnie doszłam do wniosku, że chyba coś jest nie tak. Zwariowałam. CO ja piszę. Przecież to nie chodzi, żeby mi się podobały, tylko Puciunkowi. Niby tak, ale na razie to on jeszcze nie do końca rozumie co leci w tle podczas jego zabawy, a ja tak. I tak trochę puszczam te płyty również dla siebie. Pośpiewam sobie. Nie Mruczek, nie Burek, nie jeż, nie ptak. Czerwony Kapturek to ja zwę się tak. O jeeeeeeeeeeeee...

i spółka; Nauka przez słuchanie - Poznajemy świat bajek, wierszyków i piosenek

Ostatni mój zakup to 2 płyty z wiązanką przebojów dla dzieci. Są na nich wszystkie znane nam z dzieciństwa piosenki, że wymienię tylko: Jedzie pociąg z daleka, Stokrotka, Tańcowały dwa Michały czy Jadą, jadą misie. Razem 80 piosenek. Jest tylko mały problem. Kilka pierwszych odsłuchań nie należało do najmilszych. Wiązanki zamówiłam przez internet, jak tylko odebrałam je na poczcie już w samochodzie puściłam jedną z nich. I szok. Takie trochę discopolo. Nie do przejścia. Z czasem się do nich przekonałam. Jak Puciunek był maluśki to sobie razem przy nich potańczyliśmy. Przez pierwsze miesiące życia Puciunka tłukłam je na okrągło. Właściwie jedną z nich. Przy całej procedurze pielęgnacyjnej, plus jakieś łaskotki, tańce dochodziłam do około 14 piosenki na płycie. Zrozumiałe więc, że z 80 piosenek znam jako tako te pierwszych 14. Stwierdzam, że wiązanki będą dobre na kinder party. Dobre do poskakania. Przypomniałam sobie jak kiedyś znajoma opowiadała, że u jej syna na urodzinach stwierdziła w pewnym momencie, że pora na tańce. Puszczając muzykę powiedziała do dzieci, że teraz sobie trochę poskaczą. Jak powiedziała tak zaczęły robić. Skakać.

i spółka; Nauka przez słuchanie - Poznajemy świat bajek, wierszyków i piosenek

Chociaż jestem zwolenniczką książek to mam też jednego e-booka. Nie wiem skąd pomysł jego zakupu. Nieważne. Powiem, że byłam rozczarowana. Nie chodzi o samą treść, ale o głos. Chciałam odsłuchać płytę w drodze do i z pracy. Nie dałam rady. Głos Pana Janusza mnie denerwował. I teraz nie wiem, czy mi się zmieniło, czy wtedy miałam przytępiony słuch, czy mój odtwarzacz samochodowy zniekształca głos, ale słuchając płyty w domu, po wielomiesięcznej przerwie stwierdzam, że jest do przejścia. Chociaż nie wiem czy będę powiększać kolekcję e-booków dla małego. Dla siebie oczywiście tak;)
Jeśli chodzi o Kubusia Puchatka jako motyw przewodni to mam jeszcze płytę z Piosenkami ze stumilowego lasu. Jest na niej 5 przeuroczych piosenek między innymi w wykonaniu niezapomnianego Jana Kociniaka. Przy piosence Z Puchatkiem na zawsze / Już zawsze na zawsze ryczałam jak bóbr w samochodzie. A coś mnie tak wtedy naszło. Piosenkę wykonują Jan Panasewicz i Kuba Molęda.

i spółka; Nauka przez słuchanie - Poznajemy świat bajek, wierszyków i piosenek

Gdzieś po drodze zapmniałam o trzypaku z wierszami Juliana Tuwima i Jana Brzechwy. Ale czy dzieciństwo naszych dzieci może obyć się bez Lokomotywy, Pchły Szachrajki, Słonia Trąbalskiego, Kaczki Dziwaczki czy Samochwały? Chyba nie. Te wiersze są ponadczasowe.

Ja tu poszerzam moją, naszą kolekcję i mam tylko cichą nadzieję, że mały nie powie mi kiedyś. Mama daj spokój to takie nudy. Weź to wyłącz.





czwartek, 27 lutego 2014

Park Szczytnicki. Moje miejsce we Wrocławiu

Park Szczytnicki we Wrocławiu jest to miejsce, w którym lubię spędzać czas. Przypomina mi trochę okolice skąd pochodzę.  Jak to mój ojciec mówi, mieszkamy w rolniczo-pasterskiej krainie. Ja już nie. Otoczonej lasami i jeziorami. Jak mi brakuje jezior we Wrocławiu, a właściwie w jego okolicy. Na las nie mogę narzekać bo mam blisko Las Strachociński, jak jeszcze zrobią u mnie szersze wały to będzie cudnie na wycieczki rowerowe.

Ostatnia niedziela.

i spółka; Park Szczytnicki we Wrocławiu

Jaki fotograf i jaki aparat takie zdjęcia;)

i spółka; Park Szczytnicki we Wrocławiu

i spółka; Park Szczytnicki we Wrocławiu

i spółka

i spółka; Park Szczytnicki we Wrocławiu

i spółka; Park Szczytnicki we Wrocławiu

i spółka; Park Szczytnicki we Wrocławiu

i spółka; Park Szczytnicki we Wrocławiu

i spółka; Park Szczytnicki we Wrocławiu

i spółka; Park Szczytnicki we Wrocławiu





wtorek, 25 lutego 2014

Jak przekonać dziecko do noszenia butów?

Jak to zwykle u nas bywa dostaliśmy od fizjoterapeutki zalecenie, aby kupić małemu kapcie. Nie żeby je cały czas nosił, ale żeby przyzwyczajał stópki do butów. Ok. Jak trzeba to kupimy. Dostaliśmy wykaz, na którym były kapcie 2 producentów. Okazało się, że są to firmy, których kapcie powszechnie występują w supermarketach. Trochę nam zajęło dotarcie do jakiegokolwiek sklepu. Nie mieliśmy parcia. No dobrze ja nie miałam parcia, ale to, dlatego że w domu mamy stosy butów różnej maści. Ostatecznie nasze starania zakończyły się sukcesem i mamy teraz w domu parę nowiuteńkich kapci, zakupionych zgodnie z zaleceniem fizjoterapeutki. Pojawił się tylko jeden, tyci, tyci problemik.

Zanim jeszcze weszliśmy w posiadanie w/w łapci zrobiłam próbę z 2 parami bucików. Puciunek nieprzyzwyczajony do czegokolwiek na nogach, zdrętwiał i zaczął marudzić. Skończyło się to super szybkim ich zdejmowaniem. Wtedy to po raz pierwszy samodzielnie stał przez chwilę. Można sobie wyobrazić jak był przerażony. Nie wiem tylko skąd mu się to wzięło. Nieważne.

Kroki zaradcze, jakie podjęłam żeby przekonać Puciunka do noszenia butów:
  • ubranie Feli w kapcie Puciunka,

i spółka; Ja przekonać dziecko do noszenia butów?
  • włożenie bucików do przyczepy samochodu, żeby je cały czas widział,
i spółka; Ja przekonać dziecko do noszenia butów?

  • jeżdżenie samochodem po całym domu. Mały patrzył jak zaczarowany, ja miałam dość,
  • odłożenie w czasie wszelkich prób.
Po jakimś czasie założyłam mu kapcie. Nie powiem, żeby był szczęśliwy, ale zrobił jedną rundkę po domu. Po kilku dniach założyłam mu buty i wyszliśmy na ogród. Zrobił kilka kroków, ale po chwili spotkałam się z czynnym oporem. Patrz rykiem.
Po kilku dniach założyłam mu znowu kapcie. Tym razem pochodziliśmy po domu trochę dłużej. 
Przymierzaniu kapci towarzyszył cały rytuał. Musiałam je najpierw zabrać Feli. Ta zachowywała się jakby w ogóle jej to nie obeszło. Dziwne;)
I ta tam. Wczoraj był ten dzień.


i spółka; Ja przekonać dziecko do noszenia butów?

i spółka; Ja przekonać dziecko do noszenia butów?

i spółka; Ja przekonać dziecko do noszenia butów?

i spółka; Ja przekonać dziecko do noszenia butów?

Co ma Puciunek na nogach? Buty. Chęć pchania jeździka była silniejsza niż niechęć do butów. Moja krew. Jak ja kocham tego gówniarza.





niedziela, 23 lutego 2014

Lista najlepszych zabaw minionego tygodnia.

TOP 7 - Najlepsze zabawy minionego tygodnia według Franciszka


  • Strzelanie z gumy. Zamiennie z gumy w moich rajstopkach, lub w legginsach mamy.
  • Gryzienie długopisu zabranego mamie. Uwaga: nowy długopis, który mama wzięła później jest pewnie lepszy od tego, który już zabrałem. Koniecznie trzeba sprawdzić.

i spółka; Lista najlepszych zabaw minionego tygodnia

  • Zabawa w bidecie, można też w muszli sedesowej, ale wtedy trzeba liczyć na słaby refleks rodziców. Do bidetu można wrzucać różne zabawki np. zabrany mamie długopis, grzebać w odpływie. Słabo jeszcze dostaję, ale daję radę. Nie rozumiem, dlaczego mama się denerwuje.
  • Ogólnie łazienka fajna jest. Można sobie w niej śpiewać, stać przed lustrem i rozmawiać sam ze sobą, gdy nikt nie patrzy. Zamykać i otwierać drzwi. Wrzucać zabawki do wanny. A wieczorem, wieczorem, kąpiel, kąpiel jest O JEEEEEEEE. Kąpiel, kąpiel JEEEEEEEEEEST. Czyż życie nie jest cudowne?
  • Toczenie papierowego abażuru. Na początku trochę się bałem, ale później zaszalałem. 
  • Stanie przed radiem, pogłaśnianie i ściszanie muzyki. Z tym ściszaniem przesadziłem. Mama pomogła i musiała mnie przytulić. Tyci, tyci się przestraszyłem.
  • Wrzucanie zabawek do pudła. Mama chce mnie nauczyć, sprzątać zabawki. A co mi tam. Niech się cieszy. Ja wolę do kosza. Nieopatrznie wrzuciłem do niego Smoka Wawelskiego. 
i spółka; Lista najlepszych zabaw minionego tygodnia






    piątek, 21 lutego 2014

    Badania laboratoryjne - materiał do badań

    Ja to jednak jestem czarownica. Przypuszczałam to już wcześniej, ale teraz jestem pewna. Wczoraj stwierdziłam, że nie mogę już dłużej zwlekać z pójściem z Puciunkiem do laboratorium na pobranie krwi. Na samą myśl cierpła mi skóra po ostatnich doświadczeniach. Dlatego też byłam pewna, że mimo refundacji moja noga nigdy już nie postanie w laboratorium w Przychodni Ziemowita. Dla zainteresowanych - we Wrocławiu. To, co zrobili tam wtedy z małym to była istna rzeź. Tak naprawdę martwiłam się tylko o samo pobranie krwi, nie myślałam o pobraniu moczu do badań. To przy badaniu krwi wydawało mi się drobnym szczegółem. Do chwili. Bo właśnie wczoraj trafiłam na post Calineczki odnośnie jej sposobów na pobranie moczu od małej. Nie spodziewałam się, że z tym mogą być takie cyrki i nie wiedziałam, że oprócz pojemniczków istnieją jeszcze woreczki.

    Dlatego pierwsze, co zrobiłam to zmiana planów. Nie, nie zrezygnowałam z pójścia do laboratorium. Stwierdziłam tylko, że nie mam chęci męczyć się sama i że trzeba poczekać na posiłki. 
    Posiłki zawitały do domu i od razu przystąpiliśmy do działania. Ja wymyśliłam, że wejdę do wanny razem z małym rozebranym do połowy, odkręcę wodę i zamknę odpływ, a w tym czasie tata będzie łapał mocz. Mały pomyślał, że to kąpiel i zaczął się siwy dym. Trzeba było się ewakuować. Drugie podejście i ostatnie zaliczyliśmy przy użyciu jego kochanego bidetu. Postawiliśmy go obok, on zaczął się bawić i nic. Czekamy, czekamy i dalej nic. Wtedy poszłam po picie. Dajemy mu tylko wodę bez dodatków, której jak nie jest spragniony nie chce pić. Dodałam, więc trochę "naturalnego" soku malinowego. Łykał jak malinkę. Aż mąż się dziwił, co mały tak tę wodę piję. Dopiero później się przyznałam, że to, dlatego, że woda zawierała wspomagacze. I poszło. No to mocz już mieliśmy. Czas na wizytę w laboratorium.
    Pojechaliśmy całą ekipą. Od progu poinformowaliśmy Panią, że chodzi o naszego Spenia. Pani szczerze przyznała, że lepiej by było gdyby w laboratorium ktoś jeszcze był. Przedstawiliśmy jej sytuację jak było wcześniej. Że mały został pokiereszowany. Kłuto go w kilku miejscach żeby w końcu pobrać krew z paluszka. Krew małego była wszędzie łącznie z fartuchem pielęgniarki, ale nie w próbówkach.
    Pani posprawdzała żyły i zaproponowała paluszek. Martwiła się tylko, że to może długo trwać. Dla nas nie był to problem. Usiadłam na fotelu z małym na kolanach, obróciłam się tak, że jego rączka leżała na podłokietniku i zaczęliśmy. Pani była stremowana, że ukłucie może boleć. Uspokoiliśmy ją, że nie robimy z tego hecy. Nie wyolbrzymiamy sprawy. Mały nawet nie kwiknął. Jak zaczął jęczeć to tylko, dlatego, że unieruchomiłam mu rękę i nie podobało mu się to. Co ja się nagadałam. Widzisz, jaka Pani jest fajna? Zobacz, co to leci? Podoba Ci się Pani? A co to jest? Tak jeszcze chwileczkę itd. itp. Okazało się, że napełnienie 4 probówek nie trwało aż tak długo. Pozostało jeszcze przyklejenie plasterka i pytanie Pani czy przyklejać, bo nie wszystkie dzieci lubią. My na to, że przyklejać, bo Puciunek nie ma jeszcze wyrobionego zdania w tej kwestii. 

    Muszę przyznać, że mały jest bardzo ciekawski, co na pewno pomogło. Interesuje go wszystko, co nowe, a w takim miejscu jeszcze nie był. Jak Pani majstrowała przy probówkach chciał wszystko widzieć. No i umie zrobić dobre wrażenie. Każdy, kto go widzi poza domem mówi, że on jest taki spokojny.
    Wnioski. W przyszłości na badania to tylko tam, chyba, że inna Pani się nie sprawdzi. 
      
    Wyniki sprawdziliśmy już wczoraj poprzez stronę laboratorium. Wszystko gra i buczy.

    Obok laboratorium jest hurtownia z akcesoriami dla dzieci, do której chciałam wejść tylko po farbki do Projektu - Oczekiwanie. Wyszliśmy bez farbek, ale z bączkiem, instrumentami: grzechotką i kołatką, klockami, szczoteczkami do zębów. Lubi patrzeć jak ja myję zęby, więc trzeba kuć żelazo póki gorące oraz z takim specjalnym woreczkiem do jedzenia owoców i warzyw. Woreczek super, chociaż jak go zobaczyłam miałam pewne wątpliwości, grzechotka i kołatka też z resztą myślę, że się rozkręci. A co? Dla takiego Supermena wszystko, co najlepsze.





    środa, 19 lutego 2014

    Jak najłatwiej wychować niejadka

    5 sposobów na wychowanie niejadka


    Temat jest mi bardzo bliski. Mój mały nie należy do osób lubiących jeść. Co prawda widzę małą poprawę, ale nie jest jeszcze cudownie. Może nie byłoby tak źle gdyby nie to, że po miesiącach totalnej walki nagle zainteresował się jedzeniem. Miałam nadzieję, że apetyt pozostanie z nami na zawsze. Niestety to by było zbyt piękne, a jak wiadomo do dobrego łatwo się przyzwyczaić. 

    Jeszcze te historie dziwnej treści, że mój małżonek jak był mały to też nie chciał jeść, ale jego dziadek miał na niego sposób. Potrafił siedzieć z nim godzinę i w końcu wepchać w niego całą porcję. Nie rozumiem tylko, jak można nie widzieć związku pomiędzy powyższą historią, a historią, że Afałek często wymiotował. No cóż. Lepiej jest wymyśleć jakąś chorobę na wytłumaczenie. I tak też zrobiono.
    Jak jeszcze raz usłyszę tę historię to powiem, co o tym myślę, bo też ile można. Nie wiem, jakie są intencje opowiadającego. Czy to oznacza, że ja jestem zła matka, że ja jestem BEEEEEEEEEEE bo nie umiem w dziecko wcisnąć jedzenia?
    Ja tego nigdy nie będę robić. Sama jestem osobą, która bardzo często zostawia ostatni kęs. Wiem jest to niekulturalne, ale ja wiem, że ten jeden kęs może być o kęs za daleko. Moja rodzina to akceptuje, chociaż nie zawsze rozumie.

    Pamiętnik Matki Wariatki; 5 sposobów na wychowanie niejadka
    Powróćmy do sposobów na wychowanie niejadka.
    Wymieniłabym:
    1.     robienie groźnej miny, kiedy dziecko odwraca się na widok łyżeczki z jedzeniem,
    2.     narzekanie, że nic nie zjadło,
    3.     wciskanie na siłę jedzenia do zaciśniętej buzi,
    4.     błaganie by dziecko coś zjadło,
    5.     pokazywanie jak "samochodzik jedzie do garażu", "leci samolot" itp. itd.

    Są to najlepsze sposoby, żeby jedzenie stawało się wydarzeniem dnia. Nie można do tego dopuścić za żadną cenę, nawet za cenę niezjedzonego obiadu. Jeśli maluch nie chce jeść, trzeba po prostu odstawić talerz i nie wdawać się w dyskusję. Dziecko musi wiedzieć, że je, bo jest głodne, a nie dlatego, że ty o to prosisz. 

    Wiem łatwo napisać. Ale przecież jak nic nie zje to nie będzie miało siły. Spokojnie dziecko nie da sobie zrobić krzywdy. Krótkotrwała utrata apetytu może być spowodowana przeziębieniem czy inną chorobą. Jeśli mamy do czynienia z chronicznym brakiem apetytu, oraz towarzyszą mu inne objawy, brak chęci do zabawy, opóźniony rozwój, niedostateczny przyrost masy należy poradzić się lekarza. W naszym przypadku był nawet spadek masy, ale towarzyszyło mu wyrzynanie się nowych ząbków. Ząbki wyszły, apetyt powrócił. I tak w kółko coś. 
    Przyznam się. W pewnym momencie byłam już tak sfrustrowana, że dałam się ogłupić i chciałam tuczyć małego jak gęś. W jego przypadku to jednak nie przejdzie. Próba zastosowania któregokolwiek z 5 sposobów na wychowanie niejadka kończyła się złością. Małego nie moją, i głośnym rykiem. Naszym wspólnym;)


    Przy okazji przypomniałam sobie jeszcze jeden sposób na wychowanie niejadka. Chodzenie za dzieckiem z talerzem, bo może przy okazji zabawy uda mu się coś wcisnąć.