Inspiracje - pokój dla chłopca

Franek coraz więcej czasu spędza w swoim pokoju. Czas pomyśleć o jego urządzeniu.

Grecja moja miłość

Nie jest tajemnicą, że lubię Grecję. Wręcz uwielbiam. Moja miłość do tego kraju nie ma logicznego...

Wtedy opuścił ją Bóg i opętał diabeł...

Szczęśliwi Ci, którzy odkryją pasję swojego życia. Szczęśliwi Ci, którzy mają wsparcie najbliższych w realizacji swoich pasji.

Tablica kredowa krok po kroku

Pomału, krok po kroku urządzamy pokój Franciszka. Problem w tym, że ogólna koncepcja jego aranżacji cały czas ewoluuje.

Pop up restaurant. Co proszę?

Ostatnio pozazdrościłam koleżance jej własnej knajpy, po tym jak na jej profilu społecznościowym zobaczyłam zaproszenie do Polka Bistro.

sobota, 24 maja 2014

Dzień badań profilatycznych w i spółka.

i spółka; Dzień badań profilaktycznych w i spółka.
Ogłaszam dzisiejszy dzień, dniem badań profilaktycznych w i spółka. 

Koniec z wymówkami, koniec z odkładaniem na później. Usiądźcie i zaplanujcie, wasz kalendarz badań profilaktycznych.

Zastanówcie się, jakie badania i kiedy robiliście. Czy nie przegapiliście kolejnego terminu? Czy przypadkiem w waszym wieku nie powinniście rozszerzyć listy badań? Pamiętajcie o wszystkim: zębach, oczach, nosie, uszach, sercu, stawach, narządach rodnych, skórze itd. Większość badań zrobicie na NFZ. Że niby trzeba będzie czekać? Kolejna wymówka. Co z tego, że będziecie czekać, przecież i tak nie planowaliście ich zrobić? Wbrew pozorom do większości specjalistów ta kolejka nie jest aż taaaaaaaaaak długa. Dacie radę.

Co mnie nagle naszło? Po prostu dzisiejszy dzień upłynął nam na bieganiu po lekarzach i laboratoriach, w których moglibyśmy zrobić zlecone badania. Jedno z nas jest chore, chcemy się upewnić, jak wygląda sytuacja z pozostałymi członkami spółki;)

Niestety my też nie jesteśmy bez winy. Na naszej liście badań profilaktycznych, są takie pozycje, z którymi zwlekamy parę lat, modląc się, żeby w międzyczasie nic się nie stało. Dzisiaj zrobiliśmy pierwszy krok w stronę skrócenia naszej prywatnej listy badań, ale dużo jeszcze przed nami. Trzeba jednak pamiętać, że my w związku z akcją pod kryptonimem Franciszek jesteśmy i tak przebadani na prawo i lewo. Nie jesteśmy nosicielami chorób zakaźnych i wenerycznych. To o wiele więcej niż może powiedzieć o sobie przeciętny Polak. Ja na przykład wiem od pani doktor, że mam ładną macicę;) Nie jestem pewna, czy nie powiedziała, że piękną. Nie wiem, nie zaglądałam. Późniejsze badania, już innego lekarza, potwierdziły tezę pani doktor;) 

Najgorsze są grzechy zaniechania. Ja dzięki nawałowi pokarmu i akcji pań rehabilitantek mającej na celu udrożnienie kanałów dowiedziałam się, że coś niepokojącego jest w jednej z moich piersi. Coś, co powinnam skontrolować. Zapomniałam o tym. Drugą sprawą, którą miałam skonsultować były skoki ciśnienia po porodzie. O tym nie zapomniałam, ale i tak nic z tym nie zrobiłam. Z dniem dzisiejszym dopisuję te dwie pozycje do mojej listy badań. 

Jeśli nie wiecie jakie badania są niezbędne w waszym wieku, skonsultujcie się z lekarzem pierwszego kontaktu. Ale proszę was, nie czekajcie dłużej.





piątek, 23 maja 2014

Wychowując dziecko trzeba kierować się dwoma, powiedzmy trzema zasadami

i spółka; Jak wychować dziecko na porządnego człowieka?Nie wiem jak inni, ale ja mam obawy, czy uda nam się wychować małego na porządnego człowieka. Może i przesadzam, nawet i na pewno, ale tak jest. Mój mąż powiedział mi w końcu, że nie wierzę w siebie.

O moich obawach wspomniałam ostatnio koleżance, matce trójki dzieci. Tutaj powinno się znaleźć miejsce na podziękowania dla niej. Dziękuję Aniu. Ania powiedziała mi o dwóch podstawowych zasadach, którymi powinnam się kierować wychowując Franka, a będzie dobrze. Patrząc po jej dzieciach to na pewno. 

Można by powiedzieć zdecyduj się babo to o dwóch, czy trzech zasadach chcesz pisać. Już, już chwileczkę. Trzecia zasada jest oczywistą, oczywistością, dlatego konsternacja, czy o niej wspominać. 

Pierwsza zasada. 
Należy wzmacniać w dziecku to, co jest w nim najlepsze. 

Druga zasada. 
Nie należy nagradzać złego zachowania dziecka mówieniem o nim.

Trzecia zasada.
Dziecko trzeba kochać. Sprawić, żeby ono tej miłości było pewne.

Wszystko. 
Jakie proste? 
Jakie trudne?

i spółka; Jak wychować dziecko na porządnego człowieka?






środa, 21 maja 2014

Z czym na Majorce kojarzy się Polska?

i spółka; Z czym na Majorce kojarzy się Polska?Kilka lat temu wspólnie z koleżanką na cel naszej letniej eskapady wybrałyśmy Majorkę. W tym czasie miałam mętne pojęcie o Majorce. Kojarzyłam, że jest to wyspa, należąca chyba do Hiszpanii. Wstyd, ale tak było. Za to mogłabym wymienić wszystkie wyspy Oceanii. Ja się muszę wstydzić, a osoby zatwierdzające podstawy programowe nie. Gdzie tu sprawiedliwość? Siłą rzeczy na pytanie z czym kojarzy mi się Majorka odpowiedziałabym zgodnie z prawdą, że z niczym. Teraz pewnie wspomniałabym o tabunach turystów z Niemiec.

i spółka; Z czym na Majorce kojarzy się Polska?

Okazuje się, że Majorkańczycy są lepsi ode mnie.

i spółka; Z czym na Majorce kojarzy się Polska?

Raz wybrałyśmy się na zwiedzanie stolicy Majorki, Palmy. Obowiązkowym punktem w naszej wędrówce była katedra. Kupując bilety wstępu rozmawiałyśmy w naszym pięknym języku ojczystym. Nasza mowa tak odmienna od słyszanego na każdym kroku języka niemieckiego zwróciła uwagę biletera. Zapytał nas skąd jesteśmy. My, że z Polski. Wtedy zdarzyło się coś niesamowitego. Usłyszawszy naszą odpowiedź bileter rozpromienił się i zakrzyknął gromkim głosem: Bolek i Lolek. My, że tak Bolek i Lolek. Notabene nigdy nie wiem który jest który, mimo, że kilka razy sprawdzałam. Tak oto okazuje się, że na Majorce Polska kojarzy się z dwoma chłopcami, braćmi, Bolkiem i Lolkiem. Naszym produktem eksport.

i spółka; Z czym na Majorce kojarzy się Polska?





Jak dostosować menu w szablonie bloga?

Jak dostosować menu w szablonie bloga pokażę na przykładzie szablonu western. Ponieważ znam jeszcze jeden sposób opisu menu, a nie jest on użyty w w/w szablonie również go przedstawię.

W szablonie western mam dwa menu opisane na różny sposób. W przypadku menu, w górnym, prawym rogu nie ma problemu. Widzimy go w bloggerze, w zakładce Układ.


Edytuję gadżet Pages - Menu.


Co mogę tutaj zrobić? Na przykład zdecydować, czy chcę żeby w prawym, górnym rogu wyświetlały się wszystkie utworzone przeze mnie strony, czy tylko niektóre. Odpowiednio do podjętej decyzji, mogę zaznaczyć lub odhaczyć pola przy nazwie stron. Mogę również zdecydować, czy chcę, aby w tym miejscu wyświetlały się linki do niektórych etykiet, lub utworzonych stron. Jeśli tak, klikam Dodaj link zewnętrzny.


Ja nie planuję na tym etapie dodawać linku zewnętrznego. Ale może ty masz taki zamiar. Jeśli tak w tytule strony wpisujesz np. nazwę etykiety, w adresie internetowym adres etykiety. Jak go znaleźć? Klikasz w etykietę. Na blogu wyświetlają się posty z konkretnej etykiety. Wchodzisz na adres etykiety i go kopiujesz. Podmieniasz domyślne http:// na skopiowany wcześniej adres etykiety. Zapisujesz link i gotowe. Po zmianach wygląda to tak.


Pora na modyfikację menu pod nagłówkiem. Nie widzę go w układzie bloga muszę go, więc poszukać w kodzie html. Przechodzę w bloggerze na Szablon na Edytuj kod HTML. Klikam klawisze Ctrl+F, dzięki czemu pojawia się okienko wyszukiwania. Wpisuję jedną z nazw z dotychczasowych zakładek np. business, parent category, czy health. Nie wiesz, o czym mówię popatrz na nazwy zakładek pod tytułem bloga;) Wybrałam parent category.


Program znalazł odpowiednie zapisy w kodzie html. Teraz trzeba je tylko zmienić. Ja utworzę dwie zakładki. Zmienię Home na Stronę główną i dodam jedną etykietę Dom.
Podmieniam słowo Home na Strona główna, w zapisie kodu jest już utworzony link do strony głównej.
Tak samo zrobię z zakładką dom. Zamieniam Business na Dom, a # z <a href='#'> podmieniam na link do etykiety Dom. Uwaga w tym zapisie link do etykiety wpisujemy nad nazwą zakładki/etykiety. Może być inaczej, trzeba z tym uważać. Resztę zapisu kasuję. Może się okazać, że chcemy skasować za dużo, ale w takim wypadku program nas nie puści dalej.

I mamy:



Tak jak obiecałam pokażę jeszcze jeden sposób opisu menu.


W niektórych szablonach w Układzie można znaleźć gadżet Edit This Menu. Jeśli coś takiego macie to jesteście u celu. Klikacie Edytuj.


Postępujecie analogicznie jak wcześniej. Wpisujecie nazwę zakładki/strony w Nazwa nowej witryny, a adres np. etykiety w Adres URL nowej witryny. Przy nazwie zakładek po Edit Delete macie strzałki, którymi możecie ustalić kolejność wyświetlania zakładek i to tyle.

Wszystkie zmiany wprowadzam na blogu: http://rozanyogrod.blogspot.com/.

Z innymi opisami menu się nie spotkałam, chociaż z pewnością istnieją. 
Przyjemnej pracy.





wtorek, 20 maja 2014

Ślub, czy karta rowerowa?

i spółka; Ślub, czy karta rowerowa?
Ostatnie zaproszenie na ślub i wesele natknęło mnie do przemyśleń na temat związku małżeńskiego, jako takiego. Dla tych, którzy czytają mnie po raz pierwszy dodam, że jestem okresowo bardziej lub mniej szczęśliwą mężatką. Wiadomo, związek ewoluuje i nasze potrzeby i zapatrywania na szczęście również się zmieniają. Przy okazji wspomnianego ślubu dotarło do mnie ile sama jestem już po ciemnej stronie mocy. Siedem lat. Szok. 

Szok nie, dlatego, że tyle lat dałam radę wytrwać, to w sumie też, ale dlatego, że wcześniej tyle lat żyliśmy bez papierka. Nie jestem typem winorośli, nie potrzebuję faceta, żeby czuć się dobrze. Papierek nie był mi do niczego potrzebny, mimo tego uważam, że głupotą było tyle czekać. Przestrzegam dziewczyny przed tym.

Oczywiście jak dla mnie pewne punkty muszą być spełnione, żeby mówić w ogóle o ślubie. Para musi być, co najmniej pełnoletnia, niezależna finansowo i na swoim, czyli dysponować własnym mieszkaniem, domem lub musi być ją stać na wynajem takowych. Żadnego mieszkania z teściami, ciociami, babciami. Brrrrrr koszmar. Przemawia przeze mnie doświadczenie.

Ale do rzeczy, jak zwykła mówić moja koleżanka do brzegu, dlaczego uważam, że czekanie jest błędem? Jeśli facet nie porusza tematu ślubu to trzeba przyjąć za pewnik, że coś jest nie tak. Z nim, ze związkiem, z jego rodziną. Nie mówię o sytuacji, kiedy temat został poruszony i omówiony przez parę i para doszła do jakichś wniosków. Mówię o sytuacji, gdy tematu nie ma. To znaczy, że z nim jest jakichś problem. Nie jest odpowiedzialny, nie jest gotowy, nie kocha, nie jest emocjonalnie związany, ma traumę z dzieciństwa, złe wzorce z domu. On się nie zmieni. Uciekaj. Problemy w związku. Pamiętać trzeba, że on się nie zmieni. Na pewno nie za bardzo. W związku z powyższym nie ma, co liczyć, że coś się zmieni, a wasz związek będzie bardziej harmonijny. Nie będzie. Uciekaj. Chyba, że sama jesteś zołzą. No tak, ale która to przyzna? Pozostaje jeszcze jego rodzina. Jeśli jego rodzina nie pyta was, kiedy ślub uciekaj, nie trać czasu na palanta. To znaczy, że nie chcą cię w swoich szeregach i jeśli nie masz mocy sprawczej do odciągnięcia go od nich daj sobie spokój. Będą się ciągnąć za nim przez całe twoje życie. Zastanów się czy warto. 

Największym jednak błędem jest przeczekiwanie, a nuż trafi sie ktoś inny, a ja będę mogła odejść, kiedy zechcę. Głupota świata, nie odejdziesz, lata będą lecieć, a wy nadal będziecie jak te dwa statki mijające się nocą. Albo, bo trzeba się dotrzeć. Nigdy nie dotrzecie się do końca i bardzo szybko po ślubie możecie dojść do wniosku, że wasze poglądy na zasadniczą sprawę są tak odmienne, że nie pozwalają wam dalej żyć razem. Tak jak parze, która przed ślubem dobrze się bawiła, zwiedzała świat. Po ślubie okazało się, że żona nie chce nic zmieniać w sposobie ich życia, a mąż marzył o dzieciach. I co? I rozwód. Każde jest już w innym związku. Po ślubie wydaje mi się, że łatwiej wyzwolić się z toksycznego związku. Tu już nie ma złudzeń. Świadomość, że tak będzie do końca życia wyzwala chęć do walki i poprawy swojej sytuacji. Na mnie oświadczyny podziałały tak, że stanęło mi przed oczami całe nasze wspólne życie i stwierdziłam, że ja tak nie chcę, że to jest dno, że zasługuję na coś lepszego. Wielu facetów przypartych do muru, przyznaje w końcu, że oni nigdy nie myśleli o ślubie. Ślub to nieważne, ale nie myśleli też o trwałym związku. Dziewczyny przeżywają szok, bo minęły im lata na wyobrażaniu sobie idealnego ślubu, do którego nie miało nigdy dojść. Ślub pozwala wyznaczyć wspólne cele. Jeśli nie jesteście w stanie tego zrobić to pozostaje decyzja, czy różne cele przeszkadzają we wspólnym, szczęśliwym życiu, czy nie. Jeśli tak macie możliwość szybkiego wycofania się z małżeństwa, bez dalszych większych konsekwencji. Nie jestem za rozwodami, ale też nie jestem za tkwieniem w związku za wszelką cenę. W naszym przypadku wyjaśniły się kwestie finansowe. Określiliśmy między innymi wspólne cele w tym zakresie. Gdybyśmy podjęli decyzję o ślubie wcześniej to bylibyśmy w innym miejscu, a tak straciliśmy te lata. Możliwe, że nie bylibyśmy już razem, bo jako żona nie dałabym zgody na mieszkanie kątem u obcych i takie tam. Ale dowiedziałabym się o tym, jako dwudziestoparoletnia kobieta, a nie trzydziestoparoletnia. Generalnie twierdzę, że nic tak nie obnaża facetów jak ślub. Przed ślubem można dużo ukryć. 

Dziewczyny nie bądźcie głupie. Samodzielność, pewność siebie i wiara w swoje umiejętności i w siebie samą nie przeszkadza w rozpoczęciu rozmowy z partnerem, co was tak naprawdę łączy i jakie są wasze plany na przyszłość. Może się okazać, że dowiecie się czegoś interesującego, co was mile zaskoczy. 

i spółka; Ślub, czy karta rowerowa?





poniedziałek, 19 maja 2014

Padam na nos

i spółka; Padam na nosJesteśmy już po. Zaliczyliśmy w miniony weekend 3 imprezy: ślub z weselem, komunię i urodziny. Mały ma się świetnie, ja gorzej, tata nie wiem, bo obowiązki służbowe już wczoraj wywiały go do Niemiec. Moje spostrzeżenia. Zaczynamy z małym chodzić po knajpach, dyskotekach i pubach. Dziecko stworzone do panujących w takich miejscach warunków. Brak problemów ze snem i jedzeniem. Jeśli chodzi o ślub to był gwiazdą wieczoru w kategorii wytrzymałość. Mieliśmy dużo luzu. Jakoś dziwnym trafem wszyscy chcieli się nim zajmować. Przetańczyliśmy większość tańców.

Wszystkie imprezy się udały. Jedzenie dobre, muzyka w porządku, atmosfera również. Miło było się spotkać z rodziną i znajomymi niewidzianymi od lat. Bardzo duże brawa dla nowożeńców. Po raz pierwszy spotkałam się na weselu z tak miłym przyjęciem małych gości. Ponadto dobrze została wybrana restauracja na przyjęcie komunijne i urodziny, w pobliżu parku, tak, więc mogliśmy się przejść, a dzieci wybiegać. Dawno nie widziałam tylu dzieci w jednym miejscu;)

Dzisiaj to wszystko, co zdołałam z siebie wykrzesać. Aaaaaa wczasujemy się na razie u dziadków. Dziadek jest w żywiole, sądził, że już zabawki ogrodowe nie będą w użyciu, a tu taka niespodzianka. Czyści, wyciąga, pucuje. Co prawda brud Frankowi nie obcy i zupełnie mu nie przeszkadza. 

i spółka; Padam na nos





piątek, 16 maja 2014

Eksmisja

Chciałam to zrobić już kilka miesięcy temu, ale małżonek marudził, że to za wcześnie, że Franek jest za malutki. Ostatecznie wczoraj nadszedł ten dzień, w którym mały zrobił wylot z naszego pokoju. W którym zarządziłam eksmisję. To i tak dwa dni później niż planowałam. Bynajmniej powodem nie była tęsknota, czy troska jak to mały zniesie. Chodziło tylko o względy organizacyjne. Musiałam poprzesuwać meble i najzwyczajniej w świecie nie chciało mi się. Kiedyś musiał jednak nadejść ten dzień. Tym dniem był 15 maja. 

Wnioski. Było dobrze, lepiej niż dobrze. Ponieważ tatuś wrócił z podróży służbowej dość późno synek zasnął o około 20.40. Obudził się dopiero o 02.18 na zmianę pieluchy i flaszkę. I to była jedyna pobudka w ciągu całej nocy. Hura. Wstaliśmy o 8.00. 

Nie wiem, czy dobry sen był konsekwencją zmęczenia, miejscem, ciszą, a może poduszką taty. Nie wiem, czy mogę już mówić o sukcesie. Za mało danych. Za krótka próba;) Dzisiaj jedziemy w gości, więc w najbliższych dniach się tego nie dowiem. Żałuję, że czekałam tak długo. Że poddałam się sugestii innych i nie zaufałam własnej intuicji.