Inspiracje - pokój dla chłopca

Franek coraz więcej czasu spędza w swoim pokoju. Czas pomyśleć o jego urządzeniu.

Grecja moja miłość

Nie jest tajemnicą, że lubię Grecję. Wręcz uwielbiam. Moja miłość do tego kraju nie ma logicznego...

Wtedy opuścił ją Bóg i opętał diabeł...

Szczęśliwi Ci, którzy odkryją pasję swojego życia. Szczęśliwi Ci, którzy mają wsparcie najbliższych w realizacji swoich pasji.

Tablica kredowa krok po kroku

Pomału, krok po kroku urządzamy pokój Franciszka. Problem w tym, że ogólna koncepcja jego aranżacji cały czas ewoluuje.

Pop up restaurant. Co proszę?

Ostatnio pozazdrościłam koleżance jej własnej knajpy, po tym jak na jej profilu społecznościowym zobaczyłam zaproszenie do Polka Bistro.

piątek, 9 maja 2014

Cała prawda o specjaliście położnictwa i ginekologii lekarzu medycyny Arturze Kucharskim

Chcę się z Wami podzielić moją opinią na temat specjalisty położnictwa i ginekologii lekarzu medycyny Arturze Kucharskim. Chciałam to zrobić już dawno, ale wiadomo, jak lekarz jest dobry to nie mamy motywacji;) Co innego jak nasza opinia jest niepochlebna. O, to wtedy siwy dym.
Doktor Artur Kucharski jest moim lekarzem od czterech lat. Albo coś koło tego;) Przyjmuje pacjentów we Wrocławiu, w Prywatnej Poliklinice "Na Grobli", ale co ważne jest również pracownikiem Oddziału Ginekologiczno - Położniczego w Szpitalu Specjalistycznym im. A. Falkiewicza.

Mam bardzo dużą wadę wzroku, co generalnie nie jest dla mnie większym problemem i nie przeszkadza mi w normalnym funkcjonowaniu. Jednakże odkąd pamiętam, bałam się porodu. Bałam się o własne zdrowie, a konkretnie wzrok. Nie zdecydowałabym się na dziecko gdybym nie miała pewności, albo przynajmniej poczucia pewności, że wszystko będzie ok, że mój wzrok nie jest zagrożony, bo mam przy sobie kogoś, kto będzie stał przy mnie, czuwał, żeby nic mi się nie stało. Niestety wizyty u kolejnych lekarzy ginekologów, odbierały mi wiarę, w ten zawód i odsuwały decyzję o dziecku. Do czasu, kiedy w ciągu jednego dnia usłyszałam dwie pochlebne opinie o doktorze. Od razu umówiłam się na wizytę. Powierzchowność Pana Doktora mi odpowiadała, co w moim przypadku jest bardzo ważne. Chociaż myślę, że nie jestem wyjątkiem. Ze względu na zaawansowany wiek, mój, nie doktora, i dotychczasowy brak dziecka, już podczas pierwszej wizyty zlecił pierwsze badania. Całą listę badań zamieściłam tutaj. Niestety wyniki badań nie wykazały nic bliższego. Byliśmy zdrowi, potencjalnie zdolni do poczęcia dziecka. W związku z powyższym skierował nas do swojego kolegi z Kliniki InviMed we Wrocławiu. Dysponowaliśmy kompletem badań, dzięki czemu, nie tracąc czasu mogliśmy od razu przystąpić do działania. Przeszliśmy odpowiednie procedury, w wyniku, których zaszłam w ciążę. Do momentu ustabilizowania się ciąży byłam pod kontrolą doktora Gizlera z Invimedu, po tym okresie wróciłam do doktora Kucharskiego.

Dla mojego spokoju doktor zaproponował, żebym przychodziła do niego częściej. Ja też tego chciałam. Chciałam mieć pewność, że nie zacznę rodzić i że nie trafię do szpitala prosto z ulicy. Ciąża przebiegała prawidłowo. Niestety pod koniec trzeciego trymestru miałam podwyższone ciśnienie i było podejrzenie zatrucia ciążowego. Doktor zlecił niezbędne badania. Ja je niezwłocznie zrobiłam i jak tylko otrzymałam wyniki przekazałam sms'em Panu Doktorowi. Ten po 5 minutach przekazał mi informację, że następnego dnia mam się zjawić w szpitalu do przyjęcia na patologię ciąży. Pozostałam tam, aż do rozwiązania przez cesarskie cięcie. Zabieg wykonał osobiście Doktor Kucharski. Podczas mojego pobytu w szpitalu byłam otoczona opieką Pana Doktora i czułam się po prostu bezpiecznie. Na czym zależało mi ponad wszystko. Pan Doktor spełnił moje oczekiwania w tym względzie, za co jestem mu wdzięczna i bez strachu myślę o ewentualnej drugiej ciąży. Z całą odpowiedzialnością mogę polecić Doktora Artura Kucharskiego. Nie zwodził mnie, zlecał niezbędne badania, służył pomocą, szybko reagował w krytycznych momentach i nie pozostawił nas samych sobie tylko pokierował w odpowiednie miejsce, do odpowiedniej osoby, dzięki której nasz Franio jest teraz na świecie. Wielkie Dziękuję.





czwartek, 8 maja 2014

Czternaście miesięcy minęło jak jeden dzień

i spółka; Czternaście miesięcy minęło jak jeden dzień
Nie do wiary, mój mały Puciunek ma już czternaście miesięcy. To już nie dzidziuś, ale mały facecik. Już tęsknię za moim bobaskiem. Miałam nadzieję, że czas spędzony z Franciszkiem będzie płynął wolniej. Niestety im dalej w las, tym czas przyspiesza. 

Dzisiaj byłam z Frankiem w banku zlokalizowanym na terenie Politechniki. Już nie pamiętam, kiedy ja sama snułam się po jej korytarzach. Jak tak dalej pójdzie to nim się obejrzę, a mały wkroczy w jej szeregi;) Może przesadzam, ale coś w tym jest. 

Dzisiaj Franek w zdjęciach. Sto lat mój kochany.

i spółka; Czternaście miesięcy minęło jak jeden dzień

i spółka; Czternaście miesięcy minęło jak jeden dzień

i spółka; Czternaście miesięcy minęło jak jeden dzień

i spółka; Czternaście miesięcy minęło jak jeden dzień

i spółka; Czternaście miesięcy minęło jak jeden dzień





środa, 7 maja 2014

Miasteczko jak Alice Springs, co lepsze książka, czy film?

i spółka; Miasteczko jak Alice Springs, co lepsze film, czy książka?
W końcu udało mi się. Oglądnęłam wszystkie odcinki mini serialu "Miasteczko jak Alice Springs". Nie mogłam już się doczekać. Tyle lat minęło, kiedy widziałam go po raz pierwszy. Ale o mojej miłości do książki, na podstawie, której nakręcono film i o pragnieniu zobaczenia go ponownie pisałam tutaj.

I co? Właśnie i co? Powiem tak, gdybym zabrała się do pisania od razu pewnie moja opinia nie byłaby zbyt pochlebna. Tak zawsze jest, gdy znam książkę, a później oglądam na jej podstawie film. Ale ochłonęłam i w między czasie oglądnęłam niektóre sceny jeszcze raz. Teraz już jest lepiej. 

i spółka; Miasteczko jak Alice Springs, co lepsze film, czy książka?

Sama historia, a przynajmniej jej część malajska jest prawie kopią książki. Została zmieniona część australijska, która też zawiera love story pomiędzy Jean i Joe. Moment ich zbliżenia i wypowiedzenia po raz pierwszy słów kocham cię. Książka w tych momentach przebija film. I tutaj pojawia się moje pytanie, dlaczego? Dlaczego Panie scenarzysto, wprowadziłeś zmiany? Co Ci się nie podobało? Myślę, że ma to związek z chęcią uproszczenia fabuły, a co za tym idzie skrócenia filmu. No, ale czy musiałeś z Joe robić wała? W książce był inny, cały czas wspierający i kochany;) Musiałam sobie niektóre sceny oglądnąć kilka razy. Na szczęście Joe ma w nich odpowiednie reakcje, łzy w oczach i te sprawy;) No cóż, nigdy nie mówiłam, że jestem normalna;) 

i spółka; Miasteczko jak Alice Springs, co lepsze film, czy książka?

Pomijając love story, autor zawarł w książce opis i specyfikę australijskiego interioru. Sposób funkcjonowania stacji, patrz domostw, pogotowia lotniczego i stacji nadawczych. Opis miasteczek widm, panującego w Australii klimatu i obyczajów. Jak czytasz książkę to wyobrażasz sobie wszystko na swój sposób. Film bardzo często nie przystaje do twoich wyobrażeń. Do moich na pewno. Jednak co by nie mówić to przez tę książkę i film moim największym pragnieniem podróżniczym jest odwiedzenie Australii. Gdyby nie tak duża odległość już dawno bym tam była. Cóż muszę jeszcze poczekać. Jak długo? Czas pokaże. 

i spółka; Miasteczko jak Alice Springs, co lepsze film, czy książka?

Odpowiadając na moje pytanie, co lepsze film, czy książka, to nie wiem. Książka i film się po prostu uzupełniają. Duży minus dla filmu, że nie zobaczyłam rozgorączkowanego Joe, rzucającego się na Jean w celach bynajmniej nie pokojowych;) Pewnie jak oglądnę film jeszcze kilka razy, albo przynajmniej niektóre sceny, to przymknę oko na braki, które na razie są bardzo irytujące.





wtorek, 6 maja 2014

Jak dodać like box'a na bloga?

i spółka; Jak dodać like box'a na bloga?
Założyłam bloga, utworzyłam fanpage'a czas zacząć zbierać fanów. I tutaj pojawia się pytanie jak dodać like box'a na bloga?




Wchodzę na stronę Facebook Developers

i spółka; Jak dodać like box'a na bloga?

Zamiast FacebookDevelopers wpisuję własną nazwę fanpage'a. W moim przypadku to ispolka.

i spółka; Jak dodać like box'a na bloga?

Teraz mogę trochę się pobawić. Jeśli nie chcę, aby wyświetlały się twarze moich znajomych odhaczam Show Friends Faces. Jeśli chcę dać własny nagłówek odhaczam Show Header. Jeśli przeszkadza mi ramka odhaczam Show Border. Jeśli chcę, aby wyświetlały się moje ostatnie posty zaznaczam Show Posts.

i spółka; Jak dodać like box'a na bloga?
Brak ramki i nagłówka
i spółka; Jak dodać like box'a na bloga?
Brak ramki, nagłówka i twarzy znajomych
i spółka; Jak dodać like box'a na bloga?
Dodane ostatnie posty

Ja już zdecydowałam jak ma wyglądać mój like box. Klikam na Get Code.

i spółka; Jak dodać like box'a na bloga?

Przechodzę na zakładkę IFRAME i kopiuję cały kod. Otwieram bloggera. Wchodzę na swój blog, w zakładkę układ. Klikam przycisk dodaj gadżet. Wybieram dodaj kod HTML i wklejam skopiowany kod.

I to już wszystko. Gotowe.

Powodzenia.





poniedziałek, 5 maja 2014

Sakramentalne. Bo ja nie mam co na siebie włożyć.

i spółka; Sakramentalne. Bo ja nie mam co na siebie włożyć. Dwie imprezy przede mną Komunia i ślub z weseliskiem, a ja nie mam, co na siebie włożyć. Serio, bez ściemy. Nie takie czary, mary. Właśnie zrobiłam przegląd szafy i stwierdzam, że kiedyś byłam kościotrupem. To kiedyś to nie jest wcale tak dawno. No dobra, rok, dwa przed ciążą.

Już przed ciążą przez sterydy wyglądałam jak hipopotamica. Mój wygląd w ciąży pomińmy milczeniem. Niejakie pojęcie może dać mój wpis Jak schudnąć po ciąży. Wcześniej nie chciałam nic kupować, bo miałam nadzieję, że schudnę do rozmiaru 34, 36. Niestety sama wizualizacja mojej sylwetki w rozmiarze 34, bez ćwiczeń i diety nie zadziałała. Teraz mam za swoje. Swoją drogą, aż wierzyć mi się nie chce, że mam jeszcze w szafie niedobitki rzeczy w rozmiarze 34. Toż ja byłam prawdziwa deska Tereska. Oj, w ciąży hojnie mnie natura obdarowała. Ale to dawno i nieprawda. Chciałam dodać i to se nie wrati, ale może wrati, wrati;) Przynajmniej biustonosze by się zamortyzowały;) 

Cóż robić, czeka mnie wyprawa do sklepów. W porę czas. Mogłam jeszcze dłużej zwlekać. Mam nadzieję, że coś upoluję.

Przy okazji popatrzyłam sobie trochę na suknie ślubne.  A co? Zabroni mi ktoś?


i spółka; Sakramentalne. Bo ja nie mam co na siebie włożyć.


i spółka; Sakramentalne. Bo ja nie mam co na siebie włożyć.





niedziela, 4 maja 2014

Pierwsza Komunia Święta - jaki wybrać prezent?

i spółka; Pierwsza Komunia Święta - jaki wybrać prezent?
Stoję właśnie przed decyzją, jaki wybrać prezent na Pierwszą Komunię. Dodam, że szukam prezentu dla dziewczynki. Nie jestem chrzestną, więc nie muszę kierować się aktualnie obowiązującymi trendami. Niestety wybór prezentu nie jest łatwy. Po pierwsze, co kupić dziecku, które prawie wszystko ma? Po drugie, co kupić dziecku, które na pytanie wprost odpowiada, że nie wie, nie ma żadnego pomysłu? Dowiedziałam się przy okazji, że ostatnie jej marzenie zostało spełnione, czyli pies. Podsumowując masakra.

Pierwsze, co zrobiłam to sprawdziłam, jakie są najpopularniejsze prezenty na Komunię Świętą. Lista mnie nie zaskoczyła. Wśród najczęstszych prezentów są między innymi rowery, sprzęt elektroniczny, biżuteria, telefony komórkowe, komputery, quady. Jak dla mnie takie prezenty każdorazowo wymagają uzgodnienia z rodzicami. No, może nie biżuteria, jeśli przez biżuterię rozumiemy medaliki i krzyżyki na łańcuszkach. Większości z tych prezentów rozsądni rodzice mogą sobie po prostu nie życzyć, lub zaplanowali już ich zakup. Jak wspomniałam, nie jestem chrzestną, więc mogę uznać, że mnie ta lista nie dotyczy. No, więc, co?

Najchętniej kupiłabym jej Biblię Świętą, albo jakieś inne książki. Ponieważ lubię czytać i lubię posiadać książki, uważam, że każdy powinien się z takiego prezentu cieszyć. Nic bardziej mylącego. Mała lubi zwierzęta, sport i prace plastyczne. Sprzętu sportowego jej nie kupię, bo zazwyczaj jak się za coś bierze to jest w tym dobra, dlatego rodzice kupują jej sprzęt wyczynowy, a ja się na tym nie znam. Pozostają akcesoria do prac plastycznych i coś, bliżej nieokreślonego związanego z jej miłością do zwierząt. Mam jeszcze dwa tygodnie, może do tego czasu coś wymyślę. Liczę na podpowiedzi. Może jest jakiś sprawdzony prezent, o którym do tej pory nie pomyślałam?





piątek, 2 maja 2014

Majówkowy chillout

i spółka; Majówkowy chillout
Sąsiedzi wczoraj ciężko pracowali. Pielili, kosili, malowali i spawali;) A tak mi się zrymowało. A my nic. Błogie lenistwo. Czekamy, aż zadziałają preparaty na chwasty, któreśmy tak pięknie wyhodowali. Czyli jeszcze z tydzień mamy spokój.

Franek jak ruszył z chodzeniem, to z dnia na dzień zdobywa nowe rewiry. Spodobało mu się samodzielne chodzenie i nawet jak z przyzwyczajenia podaję mu palec, to mija mnie bez mrugnięcia okiem. Jak mówi mój szwagier: Kochane dziecko.




Skakanka, którą zapomniała starsza kuzynka, to chwilowo numero uno. 

i spółka; Majówkowy chillout

Ponieważ, zrobiliśmy małą demolkę w ogrodzie, mamy obecnie mało wiosennych kwiatów. 
Zawsze jednak coś się znajdzie.

i spółka; Majówkowy chillout

i spółka; Majówkowy chillout

Trawa już nie taka straszna. 
Niestety w krytycznych sytuacjach smok wawelski nadal jest w użyciu.

i spółka; Majówkowy chillout