Nie wpadłam w euforię i zachwyt, bo wiedziałam, że dwie kreski w moim przypadku to bardzo mało.
Że tak naprawdę od tej chwili podejmuję nierówną walkę z własnym organizmem. Walkę, której zwycięski wynik oznaczać będzie powiększenie naszej rodziny.
Niestety diagnoza, że szanse są jak 50 do 50 zachwiały moją wiarę w szczęśliwe zakończenie. I ostatecznie ta historia wbrew wszelkim nadziejom nie zakończy się happy endem.
Po wyczerpującej walce, tonie tabletek i niezliczonych zastrzykach musiałam złożyć broń i udać się do szpitala.
Czy mnie to podłamało? Tak. Czy mnie to zabiło? Nie.
Nie mówię jeszcze ostatniego słowa. Po odpoczynku podejmę kolejne starania o dziecko, lecz pewnie ostatnie.
Nie skreślam też marzenia o dziecku z mojej mapy marzeń, mapy celów. Przesuwam tylko datę jego realizacji. Na kiedy? Czas pokaże.
Że tak naprawdę od tej chwili podejmuję nierówną walkę z własnym organizmem. Walkę, której zwycięski wynik oznaczać będzie powiększenie naszej rodziny.
Niestety diagnoza, że szanse są jak 50 do 50 zachwiały moją wiarę w szczęśliwe zakończenie. I ostatecznie ta historia wbrew wszelkim nadziejom nie zakończy się happy endem.
Po wyczerpującej walce, tonie tabletek i niezliczonych zastrzykach musiałam złożyć broń i udać się do szpitala.
Czy mnie to podłamało? Tak. Czy mnie to zabiło? Nie.
Nie mówię jeszcze ostatniego słowa. Po odpoczynku podejmę kolejne starania o dziecko, lecz pewnie ostatnie.
Nie skreślam też marzenia o dziecku z mojej mapy marzeń, mapy celów. Przesuwam tylko datę jego realizacji. Na kiedy? Czas pokaże.


























