Inspiracje - pokój dla chłopca

Franek coraz więcej czasu spędza w swoim pokoju. Czas pomyśleć o jego urządzeniu.

Grecja moja miłość

Nie jest tajemnicą, że lubię Grecję. Wręcz uwielbiam. Moja miłość do tego kraju nie ma logicznego...

Wtedy opuścił ją Bóg i opętał diabeł...

Szczęśliwi Ci, którzy odkryją pasję swojego życia. Szczęśliwi Ci, którzy mają wsparcie najbliższych w realizacji swoich pasji.

Tablica kredowa krok po kroku

Pomału, krok po kroku urządzamy pokój Franciszka. Problem w tym, że ogólna koncepcja jego aranżacji cały czas ewoluuje.

Pop up restaurant. Co proszę?

Ostatnio pozazdrościłam koleżance jej własnej knajpy, po tym jak na jej profilu społecznościowym zobaczyłam zaproszenie do Polka Bistro.

piątek, 4 kwietnia 2014

Zespoły rozproszone - czynniki wpływające na sukces projektu

i spółka; Zespoły rozproszone - czynniki wpływające na sukces projektu

Wczoraj byłam na spotkaniu pod szumnym tytułem Zespoły rozproszone - czynniki wpływające na sukces projektu. Spotkanie zostało zorganizowane przez Dolnośląską Grupę Regionalną International Project Management Association Polska. Pierwsze spostrzeżenia? Dlaczego ja wcześniej nie chodziłam na ich spotkania? Tak to już jest. Teraz mam szczerą nadzieję, że nie opuszczę kolejnych. Jak to mówią pożyjemy, zobaczymy.

Skąd moja obecność na spotkaniu? Jakieś 2 lata temu ukończyłam studia podyplomowe pt. Zarządzanie projektem badawczym i komercjalizacja wyników badań na Politechnice Wrocławskiej. W ramach projektu mieliśmy możliwość podejść do egzaminu IPMA na poziomie D. Oczywiście skorzystałam z tej okazji. Jak by inaczej? Piszę o tym tylko, dlatego, że uzyskałam certyfikat. Gdybym oblała, nie byłabym taka chętna, żeby o tym wspominać. Zdany egzamin spowodował, że stałam się członkiem IPMA Polska i jestem cyklicznie zapraszana na spotkania Dolnośląskiej Grupy Regionalnej,  której przewodzi Bogumił Dałkowski Przewodniczący Dolnośląskiej Grupy Regionalnej IPMA Polska. Pana Bogumiła miałam okazję poznać na zajęciach w ramach studiów podyplomowych. Co mogę o nim powiedzieć? Złoty człowiek o obszernej wiedzy z zakresu zarządzania projektami. 

Tematem pierwszej części spotkania była analiza kluczowych elementów odpowiedzialnych za sukces projektów realizowanych przez zespoły rozproszone. Swoimi doświadczeniami z pracy w zespołach rozproszonych w dużej organizacji podzielił się Paweł Skubiszewski. 

Podobało mi się, że na bieżąco można było zadawać pytania oraz opowiadać o swoich doświadczeniach z pracy w zespołach rozproszonych. Niektórzy uczestnicy prosili o radę jak postąpić w konkretnych sytuacjach, pytali, czy metodyka określa sposób postępowania.

Część czasu poświęcone było ćwiczeniom praktycznym w jednym z nich brałam udział. Prawdą jest, że najwięcej korzysta się biorąc udział w ćwiczeniach, ale po roku spędzonym w domu z dzieckiem myślałam, że umrę;)

Wartością dodaną spotkania było poznanie nowych ludzi to raz, spotkanie ze znajomymi to dwa, wyjście z domu to trzy, zdobycie nowej wiedzy to cztery. Ponadto zaimponował mi sposób wypowiedzi niektórych uczestników spotkania. Spokojny ton, jasność wypowiedzi, argumentacja, umiejętność wyciągania wniosków. Naprawdę, aż miło było słuchać.


Następne spotkanie za około 2 miesiące.





In vitro - dobre wibracje to połowa sukcesu

- Nauczyłem się czegoś ostatnio: prawdziwi przyjaciele to ci, którzy są przy tobie, gdy dobrze ci się wiedzie. Dopingują cię, cieszą się z twoich zwycięstw. Fałszywi przyjaciele to ci, którzy pojawiają się tylko w trudnych chwilach, ze smutną miną, niby solidarni, podczas gdy tak naprawdę twoje cierpienie jest pociechą w ich nędznym życiu. Kiedy opuściła mnie Ester, natychmiast osaczyło mnie mnóstwo takich "pocieszycieli". Nienawidzę tego. 
                                                                                 "Zahir" Paulo Coelho


Gdy szykujecie się do zabiegu in vitro i jest to tajemnicą poliszynela tak jak w moim przypadku natychmiast znajdą się w Waszym otoczeniu fałszywi pocieszyciele. Na szczęście wokół mnie jakimś dziwnym trafem było ich stosunkowo mało. Co ja zrobiłam i radzę zrobić to każdej parze będącej w mojej sytuacji? Unikać spotkań. Kontakty ograniczyć do zera. Chyba, że lubicie się nad sobą użalać. Ja nie. 

i spółka; In vitro - dobre wibracje to połowa sukcesu

Muszę przyznać, że znalazłam się w dość dziwnej, żeby nie powiedzieć komicznej sytuacji. Tam gdzie potrzebowałam wsparcia musiałam przejść do obrony. Ja nie uważałam i nadal nie uważam, że konieczność poddania się zabiegowi in vitro oznacza, że zostałam w jakiś perfidny sposób ukarana przez los. Po prostu trafiło na nas. I to my musieliśmy dołożyć większych starań, żeby nasza rodzina się powiększyła. Ja powiem więcej przy całym tym stresie, niepewności, obawom i nadziei, my okazaliśmy się niebywałymi szczęściarzami. Nie byliśmy chorzy, mieliśmy odłożone fundusze na zabieg, nasze rodziny należą do tych normalnych, nie robiły sensacji gdzie jej nie było. Nie do końca było tak pięknie skoro piszę ten post. Znalazł się jeden wyjątek, kilku fałszywych pocieszycieli i teksty typu, jaka ty biedna jesteś. Biedna nie byłam nigdy i to nie chodzi o wymiar finansowy. W trakcie całego procesu nasłuchałam się tylu opowieści, że naprawdę uważam, że jestem w czepku urodzona. Podchodziłam do jednej, jedynej stymulacji, do trzech transferów. Zamiast Franka marcowego, byłby Franek wrześniowy niestety nie wyszło, ale mojego Puciunka nie zamieniłabym na żadnego innego. Udało się koniec i kropka. 

Nie na tym nie koniec. Mówiono mi, a bo ty tylko tak mówisz, a tak naprawdę... Tłumaczyłam, że nie, że nic naprawdę. Że nie jestem biedna, nie cierpię, mam duże wsparcie w lekarzu, z którym rozumiemy się jak łyse konie. Przy którym mogę się wypłakać, pośmiać, pomartwić, pozastanawiać i nie potrzebuję w tak dla mnie ważnym momencie użalania się nade mną. Tego ostatniego nie mówiłam. Nie ich sprawa. Zaczęłam się zastanawiać, co tymi osobami kieruje. Chciały wyciągnąć ze mnie jakieś mrożące krew w żyłach opowieści? Stwierdziłam, że jedynym sposobem na te osoby jest odseparowanie się od nich. Bo jeszcze mogłoby się okazać, że poddałabym się ich sugestii. Ja nie miałam ani ochoty ani czasu na udowadnianie, że nie jestem garbata. Eliminowałam wszystko i wszystkich, którzy chcieli mnie osłabić. Ja potrzebowałam siły, żeby przejść to wszystko, czego jeszcze nie byłam świadoma. Co dopiero miało nadejść. 

Odradzam również śledzenia wszelkich for internetowych w temacie in vitro. Po pierwszym transferze leżałam plackiem przez cały czas. Co było robić? Przeglądać internet. Trafiłam w ten sposób na forum gdzie dziewczyny dzieliły się swoimi przeżyciami, z założenia miały się wspierać. Czytałam, czytałam, szukałam wpisów z powodu, których na nie trafiłam. Aż w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, co ja tu robię. Przecież te dziewczyny ziały nienawiścią. Jak pojawiła się jakaś nowa dziewczyna z prośbą o wsparcie, o informację to warczały na nią, że przecież to było wcześniej niech sobie znajdzie, a tam z 1000 zakładek. Nie, to nie miejsce dla mnie. Takiego wsparcia to ja nie potrzebuję. Na pewno z założenia intencje były jak najbardziej słuszne.. Takie forum jest kolejnym miejscem gdzie można stwierdzić, że jest się szczęściarą. 

To, co napiszę teraz jest okrutne. Odradzam wchodzenia w dyskusje, rozmowy z dziewczynami, które są w tragicznej sytuacji. One szukają wsparcia gdzie są pewne, że znajdą zrozumienie. Bo gdzie jak nie wśród dziewczyn w takiej samej sytuacji jak ja go szukać. Tylko ja nie byłam na to gotowa. Tuż po wyjściu z sali zabiegowej zostałam zbombardowana strasznymi informacjami. W momencie, kiedy dopiero za kilkadziesiąt minut miało się okazać, czy moja sytuacja też nie jest tak dramatyczna. 





Jak w bloggerze dodać domenę niestandardową wykupioną na az.pl

Na przykładzie domeny i-spolka.com pokażę krok po kroku jak w bloggerze dodać domenę niestandardową wykupioną na az.pl.

1. Wchodzę w bloggerze w Ustawienia ® Podstawowe ® klikam Dodaj domenę niestandardową


i spółka; Jak w bloggerze dodać domenę niestandardową wykupioną na az.pl

2. W Ustawieniach zaawansowanych wpisuję nazwę domeny niestandardowej i klikam Zapisz

i spółka; Jak w bloggerze dodać domenę niestandardową wykupioną na az.pl

3. Wyskakuje komunikat o błędzie oraz informacja o rekordach jakie należy wpisać w witrynie rejestratora domeny

i spółka; Jak w bloggerze dodać domenę niestandardową wykupioną na az.pl

4. Przechodzimy na witrynę az.pl, logujemy się i klikamy zakładkę Domeny. Wyskakuje nam lista naszych domen. Przy domenie którą chcemy dodać jako domenę niestandardową w Operacjach wybieramy Konfiguracja DNS i klikamy.


5. Dodajemy rekordy DNS z pkt. 3. W Typ rekordu wybieramy CNAME. W Host wpisujemy www. W Wskazanie wpisujemy ghs.google.com. Klikamy Dodaj. Tak samo wpisujemy drugi rekord z pkt 3.

i spółka; Jak w bloggerze dodać domenę niestandardową wykupioną na az.pl

6. Wpisujemy drugi rekord. Klikamy Dodaj.

i spółka; Jak w bloggerze dodać domenę niestandardową wykupioną na az.pl

7. Poprawnie dodane rekordy

i spółka; Jak w bloggerze dodać domenę niestandardową wykupioną na az.pl

8. Przechodzę do bloggera. Wykonuję czynności jak w pkt. 2. Tym razem jest wszystko OK. Domena niestandardowa jest już dodana.

i spółka; Jak w bloggerze dodać domenę niestandardową wykupioną na az.pl

9. Na koniec edytuję Adres bloga zaznaczam okienko Przekierowanie z domeny i-spolka.com do domeny www.i-spolka.com.

i spółka; Jak w bloggerze dodać domenę niestandardową wykupioną na az.pl

I gotowe.

Powodzenia





środa, 2 kwietnia 2014

Ocena rozwoju dziecka metodą MFDR

Franciszek w dniu wczorajszym, a właściwie jego rozwój psychoruchowy został poddany ocenie zgodnie z metodą MFDR - Monachijską Funkcjonalną Diagnozą Rozwojową. Zaproponowano nam wykonanie takiej oceny, a ponieważ MFDR nie jest metodą, która mogłaby u naszego synka wywołać jakikolwiek dyskomfort czy to psychiczny, czy to fizyczny skwapliwie sie na nią zgodziliśmy. Niestety ze względów logistycznych nie mogłam w niej uczestniczyć, tak, więc muszę polegać na informacjach przekazanych mi przez małżonka.

i spółka; Monachijska Funkcjonalna Diagnoza Rozwojowa

Tak naprawdę przed oceną wiedziałam, tylko tyle, że metoda nazywa się monachijska. Od wczoraj jestem mądrzejsza. Poczytałam trochę i już wiem, na czym polega Monachijska Funkcjonalna Diagnostyka Rozwojowa. Powiedzmy.

MFDR jest jedną z najlepszych metod diagnostycznych rozwoju psychoruchowego dzieci. Metoda została opracowana przez profesora Theodora Hellbrügge z Centrum Dziecięcego i Instytutu Pediatrii Społecznej i Medycyny Młodzieżowej Uniwersytetu w Monachium.
 
Celem metody jest ocena rozwoju dziecka od pierwszego miesiąca życia do trzeciego roku życia poprzez obserwację, analizę i interpretację jego zachowań. Zdobycie wiedzy umożliwiającej wykrywanie zaburzeń, opóźnień i deficytów zarówno w rozwoju ruchowym, jak i w zakresie percepcji, rozwoju mowy, funkcji manualnych i kontaktów społecznych.

Według Światowej Organizacji Zdrowia ta metoda jest modelowym systemem profilaktyki trzeciorzędowej, co oznacza, że wczesną diagnostykę zaburzeń rozwojowych powinno się traktować, jako równie istotną jak szczepienia ochronne. Profilaktyka powinna obejmować wszystkie niemowlęta, a przede wszystkim dzieci z grupy ryzyka.

Wczesne rozpoznanie nieprawidłowości w rozwoju psychoruchowym małego dziecka i wczesna interwencja terapeutyczna pozwala na wyrównanie deficytów rozwojowych u dziecka do 1 roku życia aż w 94% (wg badań niemieckich), w 92% (wg badań japońskich) i w 87% (wg badań polskich).

W pierwszym roku życia dziecka Monachijska Funkcjonalna Diagnoza Rozwojowa zakłada ocenę 8 najważniejszych funkcji psychomotorycznych:

·         raczkowanie, 
·         siadanie, 
·         chodzenie, 
·         chwytanie, 
·         percepcję,
·         mówienie,
·         rozumienie mowy (od 10 miesiąca życia),
·         umiejętności społeczne.

W drugim i trzecim roku życia dziecka MFDR ocenia 7 funkcji rozwoju:
·         motorykę dużą, 
·         motorykę małą, 
·         procesy poznawcze, 
·         mówienie, 
·         rozumienie mowy, 
·         umiejętności społeczne, 
·         samodzielność. 

Diagnoza dokonywana jest na podstawie kompleksu badań stosowanych dla oceny rozwoju określonych funkcji z wykorzystaniem specjalnego materiału testowego. W metodzie tej nie stosuje się stopniowania oceny wykonania danego zadania. Ocenia się czy zadanie zostało wykonane, czy też nie. 

Zalety badania MFDR:  
·         wykrywanie zagrożeń i nieprawidłowości rozwoju ruchowego już od pierwszego miesiąca życia,
·         określanie wieku rozwojowego w zakresie raczkowania, siadania, chwytu, percepcji, mowy czynnej i biernej, nawiązywania kontaktów społecznych,
·         wykrywanie nieprawidłowości rozwoju emocjonalno-społecznym,
·         prognozowanie powodzenia lub ewentualnych trudności w okresie przedszkolnym i szkolny,
·         badanie dojrzałości szkolnej ( dojrzałości grafomotorycznej, poziomu funkcjonowania zmysłów, lateralizacji),
·         każde zadanie jest precyzyjnie dobrane do danego miesiąca życia dziecka,
·         dzieciom urodzonym przedwcześnie (przed 40-tym tygodniem ciąży) odejmuje się okres brakujący do terminu porodu,
·         materiał testowy jest standaryzowany,
·         pozwala na diagnozowanie deficytów oraz rozpoznawanie "mocnych stron" u dzieci m.in. z porażeniem mózgowym, z przepukliną mózgowo-rdzeniową, z zespołami genetycznymi w tym z zespołem Downa, zespołami degeneracyjnymi OUN, epilepsją, autyzmem, trudnościami koncentracji uwagi.


Badanie trwało około godziny. Polegało na zabawie i obserwacji zachowań Franciszka. Sprawdzono jak się porusza, czy jest w tym samodzielny, czy wydaje dźwięki naśladujące np. samochód, zwierzęta, czy składa pierwsze słowa, czy wkłada przedmioty jeden w drugi, czy nie ma problemów z chwytaniem małych przedmiotów. Z tym akurat musimy uważać. Młody potrafi wypatrzeć najmniejszy paproszek i wtedy pojawia się pytanie włoży go do buzi, czy nie włoży? Czy reaguje na polecenia, swoje imię. Czy robi pa pa. 

Prowadząca ocenę stwierdziła, że Franek jest bardzo ostrożny, a to jest cecha, którą można zaobserwować u dzieci urodzonych przez cesarskie cięcie. Chodzą ostrożnie, badają ostrożnie przedmioty. Prawdą jest, że dajemy mu dużą swobodę, bo sami widzimy, że jest ostrożny. On się nie obija, nie spada, nie puka. Oczywiście poza momentami kiedy jest zmęczony. 

Pytała, czy on zawsze się tak zachowuje jak podczas badania. Chodziło jej o to, czy tak łatwo wchodzi w relacje z obcymi ludzi i czy się ich nie boi. Mały nie ma z tym problemu. Bałam się raczej, że Franek się nie rozrusza i nie pokaże całego spektrum swoich umiejętności i możliwości. 

Dała nam kilka rad. Jedną z nich jest zmiana kołdry na cięższą, co pozwoli mu lepiej spać. Też pozostałość po cesarskim cięciu. Uspokoiła nas, że to jego rzucanie przedmiotów, to na tym etapie rozwoju po prostu zabawa. Zaleciła ograniczyć ilość zabawek, co instynktownie zrobiłam już wcześniej. Niektórych rzeczy już nie rzuca np. pilotów, talerza z jedzeniem. Idzie ku lepszemu. Terapeutka stwierdziła jednak, że czasami jak mu zabraniamy rzucać, to robi to z premedytacją;) No cóż przez godzinę można dużo zobaczyć;) Zaproponowała, żeby trenować naśladowanie wyrazów, dźwięków przed lustrem. 

Niby wiedziałam, bez oceny, że mały jest the best, ale potwierdzenie tego, co się sądzi jest bardzo, jakby to powiedzieć? Uspakajające? Pożyteczne? 





poniedziałek, 31 marca 2014

Mama idealna? To nie dla mnie

Ciągle czytam tytuły w rodzaju: Jak zostać idealną mamą? Czy jesteś idealną mamą? A co mnie to obchodzi? Ja wcale nie chcę być idealną matką. Nie znam żadnej matki, ojca, których mogłabym nazwać idealnymi rodzicami. To, do czego mam dążyć? To, że będę miała w domu porządek, codziennie trzy-daniowy obiad, będę karmiła piersią, spędzała każdą chwilę z dzieckiem nie oznacza, że będę idealną matką. 

i spółka; Mama idealna? To nie dla mnie.


Z tego, co przez lata zdążyłam zaobserwować ludzie lubią o sobie myśleć, że są dobrymi, wręcz idealnymi rodzicami, takimi przez duże I. Nie będę tutaj prawić truizmów, że każdy ma swój wzorzec, do którego chce się upodobnić, lub chociaż do niego zbliżyć. Ile ludzi tyle wzorców. Patrz tyle wyobrażeń, co do bycia idealną matką, ojcem.

i spółka; Mama idealna? To nie dla mnie.

Pomijam fakt dążenia do ideału jakikolwiek on by był, ale ja się pytam, po co? Mi się po prostu nie chce. Daję z siebie wszystko, co najlepsze. Nie oceniam czy tego jest dużo, czy mało. Codziennie muszę walczyć ze swoimi negatywnymi cechami charakteru, których jestem świadoma. Ile mnie kosztowało przełamanie oporu przed nieustannym myciem butelek. Omal nie nabawiłam sie butelkofobii. Jeszcze na dodatek kupiłam takie z ekstra elementami, które trzeba szorować małym wyciorem. Koszmar. A karmienie piersią? Jak wszystko przebiega zgodnie z planem i bez komplikacji to ok proszę bardzo nic tylko karmić piersią. Ale jeśli nie to, dlaczego miałam się zmuszać. Dla mnie najszczęśliwszym dniem był dzień, kiedy powiedziałam koniec z tym i zaczęłam karmić butelką. Ktoś może zauważyć pewną niekonsekwencję. A co z butelkami? No tak, ale jeśli chodzi o butelki to do karmienia i mycia są juz dwie osoby, a nie jedna. Prawdę mówiąc denerwowało mnie, że przy karmieniu piersią facet umywa ręce. Nie ma tak dobrze. Dziecka pragnęliśmy oboje. 

i spółka; Mama idealna? To nie dla mnie.

I tak prawdę mówiąc jest ze wszystkim. Nie mam zamiaru się poświęcać, bo nie uważam, że dziecko tego wymaga. Nie zamierzam być idealną matką, bo w moim przypadku oznaczałoby, że muszę się ciągle do czegoś zmuszać. Czy oznacza to, że jestem okropną matką? Nie sądzę. Wygodną, może tak, a nawet na pewno. Jednego nie można mi zarzucić, że zrzucam odpowiedzialność za wychowanie małego na innych.

Na czym mi zależy? Żeby mały był szczęśliwy. Kolejny truizm. Może tak, ale każdy z nas inaczej rozumie szczęście. Ja chcę dać małemu wolność. Nie wolność w rozumieniu rób, na co masz ochotę, choćbyś niszczył, palił, walił. Dla mnie wolność oznacza, że w przyszłości Puciacios będzie mógł podejmować decyzje, które pozwolą mu się realizować w dziedzinie, którą wybierze. Oznacza to ni mniej ni więcej to, że ja mu to umożliwię. Zapewnię spokojny, ciepły dom. Poczucie stabilizacji. Dobre wykształcenie. Rozwój ruchowy, intelektualny, muzyczny, itd. itp. Bez przeginania w jakąkolwiek stronę, chyba, że mały wykaże jakieś szczególne uzdolnienia. Moim pragnieniem jest, aby w przyszłości mały nie powiedział, bo mnie nie zaprowadziliście, bo mi nie pokazaliście, bo Wam się nie chciało, bo nie daliście mi dobrego przykładu. Tylko, czy aż tyle? Czas pokaże.





Test świątecznej kaczki

i spółka; Przepis na kaczkę z jabłkami
Zbliżają się święta wielkanocne czas na przetestowanie przepisu na kaczkę z jabłkami. Do gotowania coś mnie musi natchnąć. Żeby próbować nowe przepisy to już musowo. I tak też było w tym przypadku. W telewizji zobaczyłam program, w którym prezenterka przygotowywała kaczkę. Niestety nie widziałam całego programu tak więc musiałam trochę poczytać, wyciągnąć średnią i zrobić swoją wariację przepisu. Jeśli chodzi o składniki to chyba nie różniły się one zbytnio od tych z podpatrzonego przepisu, co do wykonania to już gorzej. Ale po kolei.

Składniki:


  • kaczka około 2 kg
  • 3-4 ząbki czosnku
  • świeży tymianek, kilka łodyżek ?
  • sól morska
  • pieprz
  • jabłka około 80 dag
  • garść suszonej żurawiny
  • łyżka miodu
  • ziemniaki

i spółka; Przepis na kaczkę z jabłkami
Biedna kaczka. Uczę właśnie synka rozróżniać kaczki i kwakać jak one.

Wykonanie

Ja kupiłam świeżą kaczkę, tak więc odpadał problem rozmrażania. Prezenterka sugerowała, żeby mrożoną kaczkę odmrażać w lodówce. Taka kaczka po odmrożeniu będzie wyglądać jak świeża. 
Obieramy i rozgniatamy w prasce czosnek, kroimy tymianek. Nacieramy kaczkę czosnkiem i tymianekiem. Prószymy solą morską i pieprzem. 

Ja nie miałam świeżego tymianku i soli morskiej. Po te składniki musiałabym jechać do jakiegoś centrum handlowego, ale brakowało mi dobrej woli. Poprzestałam na zwykłej soli i suszonym tymianku z torebki. Przy najbliższej okazji kupię sól morską. Tymianek będę miała z własnego zielnika. Muszę niestety jeszcze trochę na niego poczekać. 

Włożyłam kaczkę na kilkanaście godzin do lodówki.

Następnego dnia przygotowałam nadzienie do kaczki. Obrałam jabłka, usunęłam z nich gniazda nasienne i pokroiłam w ósemki. Do jabłek dodałam garść suszonej żurawiny i łyżkę miodu. Wymieszałam. Wypełniłam kaczkę farszem. Spiełam kaczkę wykałaczkami

i spółka; Przepis na kaczkę z jabłkamii spółka; Przepis na kaczkę z jabłkami

Nie wiedziałam, czy odciąć kuper, tak więc tym razem został. Następnym razem go wytnę.

Problem pojawił się na etapie pieczenia. Usłyszałam ile czasu mam piec i ogólnie jak. Jak doszło do szczegółów, to nie wiedziałam, w jakiej temperaturze piec i na jakim programie. Sięgnęłam do mojej mądrej książeczki dołączonej do piekarnika, gdzie znalazłam wskazówki. Piec w temperaturze 180 -200 C, przez 90-100 min (to by się zgadzało), na drugim poziomie, ustawić na program termoobieg z grillem.

Nastawiłam piekarnik. Ułożyłam kaczkę na ruszcie, pod ruszt podłożyłam blachę, na którą nalałam wodę i włączyłam start. Na ruszcie piekłam kaczkę przez 30 min polewając ją wodą wymieszaną z tłuszczem spływającym na blachę. 

i spółka; Przepis na kaczkę z jabłkami

W międzyczasie obrałam ziemniaki, pokroiłam je na ćwiartki i ułożyłam w brytfance. Po 30 minutach przełożyłam kaczkę z rusztu do brytfanki układjąc kaczkę na ziemniakach. Piekłam kaczkę przez godzinę.

i spółka; Przepis na kaczkę z jabłkami

Kaczkę można obłożyć upieczonymi ziemniakami. My niestety wycieliśmy z niej fragment, żeby zobaczyć czy jest już upieczona i nie wiedząc jaka powinna być jej konsystencja włożylismy ją jeszcze na chwilę do piekarnika. Około 5 min. 

i spółka; Przepis na kaczkę z jabłkami

Wyszła super, ziemniaki i farsz również. Pychota. 
Z prezentacją gorzej, ale to wina braku nożyc do drobiu.
Co prawda nie wiem, co goście mieliby jeść na proszonym obiedzie. My we dwójkę, na jedno posiedzenie zjedliśmy całą kaczkę. Widok jej szkieletu był zbyt drastyczny, dlatego go tutaj nie pokazuję.

Mamy teraz ochotę upiec całego kurczaka. Zanim to zrobimy musimy zrobić małe sprawunki i kupić: prawdziwy nóż kucharski (tak mówi mój mąż), nożyce do drobiu, grubą i dużą deskę do krojenia, bo podobno nie mamy na co wyłożyć kaczki żeby ją pokroić (mój mąż), brytfannę do drobiu. 





niedziela, 30 marca 2014

Ogród w nowej odsłonie

i spółka; Pomysł na aranżację małego ogrodu w zabudowie szeregowej.Po dwóch latach laby czas zabrać się za porządki w ogrodzie. Chcę powrócić do moich pierwotnych pomysłów i nadać mu styl zbliżony do angielskiego. Ze względu na małe rozmiary 8m szerokości i około 12m długości musiałam przemyśleć jego główne założenia. Mogłoby się wydawać, że przy tak małych rozmiarach ogrodu nie ma się nad czym zastanawiać. Ja uważam, że im mniejszy ogród tym więcej pracy, jeśli chcemy mieć coś więcej niż trawnik.

Na początku określiłam nasze oczekiwania. W ogrodzie ma się znaleźć między innymi miejsce, w którym moglibyśmy przechowywać meble ogrodowe i urządzenia służące do jego pielęgnacji. Czasami dobrze, że od pomysłu do realizacji upływa trochę czasu. Ostatecznie nasz domek gospodarczy będzie 3 razy większy od naszych pierwotnych założeń.

i spółka; Pomysł na aranżację małego ogrodu w zabudowie szeregowej.
Tak było

Mój pomysł na odgrodzenie się od sąsiadów z naprzeciwka był dobry, ale okazuje się, że tylko w miesiącach letnich. W pozostałych miesiącach zarówno my jak i sąsiedzi byliśmy na siebie skazani. Wymyśliłam pergolę, którą obsadziłam roślinami szybko rosnącymi, ale zrzucającymi liście na zimę. W pełni sezonu wyglądało to ślicznie, ale poza nim do kitu. Ponadto farba na murze granicznym odchodzi płatami i jak nie ma liści na pnączach wygląda to nieciekawie. Postanowiliśmy zmienić położenie pergoli, a przy murze posadzić tuje. Jest to pewna oszczędność. Po jednej stronie ogrodu mamy rząd tui, który jak się okazało posadziliśmy za gęsto. Teraz wystarczy co drugą przesadzić pod mur.

i spółka; Pomysł na aranżację małego ogrodu w zabudowie szeregowej.

i spółka; Pomysł na aranżację małego ogrodu w zabudowie szeregowej.

i spółka; Pomysł na aranżację małego ogrodu w zabudowie szeregowej.

i spółka; Pomysł na aranżację małego ogrodu w zabudowie szeregowej.

W międzyczasie nasza rodzina się powiększyła. Z dwójki zrobiła się trójka. Zależy nam, żeby w naszym ogrodzie nasz synek miał też swoje miejsce. Ma w nim się znaleźć miejsce na świeżo zakupioną piaskownicę i na przyszły plac zabaw. Aby to zrobić trzeba się pozbyć części roślin. Mi w to graj. Zazwyczaj okazuje się na końcu, że trzeba coś dokupić, a ja na to właśnie liczę;).

i spółka; Pomysł na aranżację małego ogrodu w zabudowie szeregowej.