Inspiracje - pokój dla chłopca

Franek coraz więcej czasu spędza w swoim pokoju. Czas pomyśleć o jego urządzeniu.

Grecja moja miłość

Nie jest tajemnicą, że lubię Grecję. Wręcz uwielbiam. Moja miłość do tego kraju nie ma logicznego...

Wtedy opuścił ją Bóg i opętał diabeł...

Szczęśliwi Ci, którzy odkryją pasję swojego życia. Szczęśliwi Ci, którzy mają wsparcie najbliższych w realizacji swoich pasji.

Tablica kredowa krok po kroku

Pomału, krok po kroku urządzamy pokój Franciszka. Problem w tym, że ogólna koncepcja jego aranżacji cały czas ewoluuje.

Pop up restaurant. Co proszę?

Ostatnio pozazdrościłam koleżance jej własnej knajpy, po tym jak na jej profilu społecznościowym zobaczyłam zaproszenie do Polka Bistro.

czwartek, 27 marca 2014

Jak znaleźć kanał RSS bloga, strony internetowej

i spółka; Jak znaleźć kanał RSS bloga, strony internetowej


Ten wpis jest wyjściem naprzeciw potrzebom jednej z bloggerek. Może przy okazji przyda się innym. Pytanie bloggerki brzmiało: Jak znaleźć RSS na blogspot. Tak naprawdę nie ma znaczenia czy szukamy kanału RSS strony internetowej czy bloga. Sposób postępowania jest identyczny.


Jak znaleźć kanał RSS bloga, strony internetowej


Sposób postępowania przedstawię na przykładzie mojego bloga.

1. Wchodzę na stronę bloga i spółka.

i spółka; Jak znaleźć kanał RSS bloga, strony internetowej

2. Najeżdżam kursorem na stonę i klikam prawym przyciskiem myszki. Wyświetli mi się ramka jak poniżej. Wybieram Wyświetl źródlo strony i klikam. 

i spółka; Jak znaleźć kanał RSS bloga, strony internetowej


3. Na nowiej karcie w przeglądarce wyświetli się źródło strony.

i spółka; Jak znaleźć kanał RSS bloga, strony internetowej

4. Szukam linka do kanału RSS. W moim przypadku wygląda on tak.

i spółka; Jak znaleźć kanał RSS bloga, strony internetowej

i w powiększeniu


i spółka; Jak znaleźć kanał RSS bloga, strony internetowej


I to już wszystko.

Powodzenia





środa, 26 marca 2014

Nie będzie Niemiec pluł mi w twarz

i spółka; Nauka języka niemieckiego start
Zastanawiałam się czy tytuł nie jest czasami obraźliwy. Dopiero dotarło do mnie, że przecież jest to nic innego jak cytat z "Roty" Marii Konopnickiej. Pieśni patriotycznej pierwszy raz odśpiewanej 15 lipca 1910 roku  w czasie uroczystości odsłonięcia pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie, zorganizowanej w rocznicę
500-lecia zwycięstwa w 
bitwie pod Grunwaldem. Nie ma obawy na tym koniec rysu historycznego. 


Piszę ten wpis mając nadzieję, że w końcu, w końcu ruszę moje cztery litery, albo inaczej, że w końcu posadzę je na krześle i zacznę zgłębiać tajniki języka niemieckiego. Fascynuje mnie mój brak determinacji w tej kwestii.

Jak przeglądałam ogłoszenia o pracę, do których się świetnie nadawałam, bo miałam i wiedzę i doświadczenie, ale widziałam w nich zapis, ukończony kierunek studiów ekonomia lub pokrewne to poszłam na drugi kierunek studiów. I jestem teraz magistrem inżynierem i magistrem nauk ekonomicznych. To nie żeby się chwalić. Po prostu chcę pokazać, że można.

Co w takim razie jest z językami? Mam niejaki dar do języków. Początki bardzo łatwo mi wchodzą do głowy. Zauważam podobieństwa pomiędzy językami, co też jest pomocne. To pytam się, dlaczego? Dlaczego nie znam dobrze chociażby dwóch języków? Uważam, że teraz to i tak za mało. Przecież podobnie jak wymagany kierunek studiów, teraz języki blokują mi drogę do aplikowania, na niektóre stanowiska. Co ze mną jest nie halo? Mam materiały do nauki, co najmniej 3 języków, mam predyspozycje, więc tak naprawdę nie mam wymówek.  

Niektórzy zapisują się na kurs wiedząc, że szkoda im będzie stracić zaangażowane środki. Na mnie niestety aspekt finansowy nie działa. Kiedyś chciałam zwiedzić Niemcy. Chciałam szczególnie poznać Bawarię. Był to dla mnie wabik do nauki języka. Niestety fascynacja Bawarią minęła. Pozostaje silna wola, której najwidoczniej mi brak. Do tej pory nie działał też wstyd. Coś zapowiedziałam, ale tego nie robiłam. Miałam to gdzieś. Co innego powiedzieć bliskim, że będę biegle władać jakimś językiem i nic nie zrobić, żeby spełnić swoją groźbę, a co innego zadeklarować to przed obcymi, co niniejszym zrobię. 

Nauczę się niemieckiego - Nie będzie Niemiec pluł mi w twarz.

Będę informować o swoich postępach. Może ktoś sie przyłączy i będziemy się nawzajem mobilizować? Zapraszam.





niedziela, 23 marca 2014

Benvenuti pomidory = Witajcie pomidory

i spółka; Benvenuti pomidory = Witajcie pomidoryWbrew piosence Kabaretu Starszych Panów zaśpiewam Benvenuti pomidory. Witajcie pomiory.

Aby w pełni sezonu cieszyć się własnymi owocami czas przystąpić do działania i wysiać nasiona pomidorów. Ja przynajmniej już to zrobiłam.

Chcę nadrobić stracony czas. Chociaż wiem, że tak się nie da.
Dwa lata temu wyhodowałam własne sadzonki pomidorów. Miałam ich tyle, że wpychałam je każdemu kto chciał. Niestety jak się później okazało mimo ogromnych, ogromnych plonów, nie zjadłam prawie żadnego owocu.

Powód był bardzo prosty. Byłam wtedy w ciąży ze swoim synkiem Frankiem i na widok pomidorów mnie mdliło. Właściwie tylko na nie. Perfidia losu.

Do tegorocznej uprawy wybrałam tę samą odmianę co dwa lata temu. Czyli pomidor gruntowy koralik. Nie chciałam kombinować. Lubię eksperymenty, ale jeśli coś jest dobre nie widzę powodu żeby to zmieniać.


i spółka; Benvenuti pomidory = Witajcie pomidory

i spółka; Benvenuti pomidory = Witajcie pomidory i spółka; Benvenuti pomidory = Witajcie pomidory

Nie mogło zabraknąć słów piosenki.

Kabaret Starszych Panów
Addio pomidory


Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i
ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal
Nie żałuję letnich dzionków, róż, poziomek i skowronkow
Lecz jednego, jedynego jest mi żal
Addio pomidory
Addio ulubione
Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół
Nadchodzą znów wieczory sałatki niejedzonej
Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół

To cóż że jeść ja będę zupy i tomaty
Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ ...
w te witaminy przebogaty...
Addio pomidory, addio utracone
Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł

Owszem była i dziewczyna i miłości pajeczyna
co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał
Porwał dziewcze zdrady poryw i zabrała pomidory
te ostatnie com schowane przed nią miał

Addio pomidory
Addio ulubione
Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół
Nadchodzą znów wieczory sałatki niejedzonej
Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół

To cóż że jeść ja będę zupy i tomaty
Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ ...
w te witaminy przebogaty...
Addio pomidory, addio utracone
Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł





piątek, 21 marca 2014

Historia jednej pizzy

i spółka; Przepis na spód do pizzy
Można dążyć do doskonałości w różnych dziedzinach. Mój mąż postanowił znaleźć przepis na idealny spód do pizzy. Muszę przyznać, że wcześniej nie lubiłam domowych pizz. Kojarzyły mi się z okropnym, grubym ciastem, w którym czułam drożdże. Dlatego pizzę jadłam tylko w restauracjach. Z większym lub mniejszym smakiem.

Pewnego dnia mój mąż kierowany marzeniem o własnej pizzerii zaczął przeglądać internet w poszukiwaniu doskonałego przepisu na ciasto do pizzy. I tak dzień po dniu raczył mnie kolejną pizzą na spodzie według nowego przepisu. Tak naprawdę jak dla mnie już drugi spód był idealny, ale on nie przestawał szukać. I tak wypróbowaliśmy z 7 przepisów, nie liczyłam, gdybym napisała 10 też pewnie nie byłoby w tym przesady.

Swoją drogą wczoraj oglądaliśmy program "Kuchenne rewolucje", w którym ludzie bez pojęcia o włoskiej kuchni prowadzili restaurację. Skoro takie nygusy zakładają restaurację, dlaczego nie my?. No tak chodzi o kapitał.

i spółka; Przepis na ciasto do pizzy

A oto przepis na ciasto:
220 - 250 g mąki
łyżeczka soli
torebka drożdży suszonych
150 g ciepłej wody
łyżeczka cukru

Cukier wymieszać z ciepłą wodą
Dodać do wody pozostałe składniki i wyrobić ciasto
Odstawić do wyrośnięcia na 30 min
Po wyrośnięciu dodać łyżkę oliwy i wyrobić na gładkie ciasto
Odstawić do ponownego wyrośnięcia
Rozciągnąć ciasto rękami lub wałkiem
Nałożyć na wierzch dodatki według własnego uznania
My do pizzy pokazanej na zdjęciach po raz pierwszy dodaliśmy pierś z kurczaka. Pokroiliśmy ją na małe kawałki, obtoczyliśmy w przyprawie kurczak złocisty i podsmażyliśmy na patelni. Tak przygotowane mięso dodaliśmy do pizzy. 

Piec w piekarniku w temperaturze 210°C przez 10 min.

SMACZNEGO

i spółka; Przepis na spód do pizzy





sobota, 15 marca 2014

Wariacka miłość

Moja Myszka skończyła właśnie roczek. Przez ostatni rok targały mną różne uczucia od niechęci po euforię. Czasami miałabym ochotę udusić mojego Puciunka. Ze szczęścia. Chciałabym go tulić tak mocno, żeby oczy wyszły mu z orbit. Całować, gryźć a to wszystko, żeby go lepiej poczuć.

i spółka; Wariacka miłość

Przed ciążą wyobrażałam sobie, że ciąża to najwspanialszy okres w życiu, bo wtedy tak naprawdę dziecko jest tylko Twoje. Złączone. Jego życie zależy od Ciebie. Od tego, co jesz, co robisz, co myślisz.

Bajek się naoglądałam. Tak naprawdę pod koniec ciąży myślałam, kiedy wreszcie ze mnie wyjdzie? Miałam dość. Dziewięć miesięcy to prawdziwa wieczność. Teraz chcę nadrobić stracony czas. Tylko aktualnie to nie jest takie proste. Nie da się go wtopić w moje ciało żebyśmy współistnieli. Pozostaje mi zaspokajać moją potrzebę bliskości poprzez tulenie, całowanie, pierdziochy. I to tylko wtedy, kiedy Puciacios ma na to ochotę. Na szczęście jego potrzeba bliskości wraz z wiekiem wzrasta. Kuma, kto to mama i tata i że oni są fajniejsi od całej reszty. Mam nadzieję, że tak będzie zawsze. Przynajmniej przez następne 18 lat.
Marzenie.





Co śmiesznego jest w człowieku?

i spółka; Paulo Coelho Być jak płynąca rzeka
Chcę po prostu przytoczyć tekst Paulo Coelho z książki Być jak płynąca rzeka. Zanim to jednak zrobię wytłumaczę, dlaczego. Mam w naturze rozpamiętywanie przeszłości i wyprzedzanie przyszłości.  Tym sposobem nie mam czasu na życie teraźniejszością. Jestem na takim etapie, że chcę to zmienić i naprawdę próbuję. Niby wszystko wiem, ale lata przyzwyczajeń zrobiły swoje. Żeby wzmocnić postanowienie przestawienia swojej świadomości na teraźniejszość czytam poradniki, mądre książki. W każdej jest to samo. Właściwie mogłabym sobie darować ich czytanie, bo sama okazuje się wszystko wiem. Ale wiedzieć, nie znaczy stosować się do zawartych w nich prawd.

Moja przygoda z blogowaniem jest wynikiem przestawiania się na teraźniejszość. Ile razy myślimy jutro. Zacznę od jutra. Zrobię to jutro. Co ludzie pomyślą? I tak mija dzień po dniu, rok po roku. Stwierdziłam mam to w nosie. Koniec z tym. Mam ochotę - zakładam bloga.

Takim katalizatorem były narodziny mojego synka. Jak mogę pokazać mu piękno świata skoro ja go nie widzę? Ja muszę się zmienić. Dla niego. Nie mogę być skrępowana strachem, bo on to wyczuje i sam zacznie się bać. A przecież chcę wychować mądrego, odważnego człowieka, pogromcę życia, zdobywcę świata. Dla którego takie pojęcia jak nie potrafię, nie dam rady, nie mogę, nie umiem nie będą istnieć.

A oto wspomniany tekst:
Jakiś pan spytał mojego przyjaciela Jaime Cohena: 
- Proszę mi powiedzieć, co jest najśmieszniejsze w ludziach. 
Cohen odpowiedział: 
 - Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie, by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze, by odzyskać zdrowie.  
Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej, i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości, ani przyszłości.  
Żyją, jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.





wtorek, 11 marca 2014

Szerokość torów kolejowych

ispółka; Szerokość torów kolejowych na podstawie książki Zahir Paulo Coelho
Po raz kolejny wracam do książki "Zahir" Paula Coelho. To właśnie z niej dowiedziałam się, że rozstaw torów to 4 stopy 8,5 cala lub 143,5 centymetra. Poznałam też historię skąd właśnie taka odległość, a nie inna. Najprawdopodobniej gdyby nie książka nie zgłębiłabym tej wiedzy.
Muszę się jednak przyznać, że jako niewierny Tomasz nie przyjęłam tej wiedzy, jako pewnik. Musiałam sprawdzić czy autor oparł się na faktach. Okazuje się, że tak.

Kto by przypuszczał, że szerokość dzisiejszych torów ma swoje źródło w starożytności? Co ciekawsze w szerokości końskich zadów? Tak, końskich zadów. 

Standardowy rozstaw torów 4 stopy 8,5 cala wprowadził ojciec kolei parowych George Stephenson. Dlaczego Stephenson wymyślił taki rozstaw? Z bardzo prozaicznego powodu. Pierwsze wagony powstawały z przerabianych dorożek,  więc wynalazca ustawił szyny pod typowy rozstaw kół ówczesnych powozów konnych. Dzięki temu do wyrobu wagonów można było używać tych samych narzędzi i oprzyrządowania, co do wyrobu powozów konnych. 

Dobrze, ale dlaczego między kołami powozów była taka właśnie odległość, a nie każda inna? 
Bo antyczne drogi miały właśnie taką odległość kolein. Trzeba pamiętać, że pierwsze dalekobieżne drogi w Europie budowane były przez Imperium Rzymskie dla jego legionów i były odtąd w ciągłym użyciu. Przez lata w drogach tych wyżłobiły się koleiny o rozstawie 4 stopy i 8,5 cala. 

A skąd te koleiny? Kto zadecydował o takiej szerokości dróg?
To jest już spuścizna po starożytnych Rzymianach. Wojenne rydwany Rzymian były zaprzężone w dwa konie - kiedy ustawiło się obok siebie konie hodowanej wówczas rasy, zajmowały dokładnie sto czterdzieści trzy i pół centymetra. Każdy później musiał dostosować się do szerokości kolein wyżłobionych przez rzymskie rydwany wojenne. Gdyby próbowano zastosować jakikolwiek inny rozstaw, to koła wozów łamałyby sie na niektórych starych drogach. 

Tak oto szerokość torów kolejowych w większości państw europejskich pokrywa się rozmiarem z dwoma zadami rzymskich koni bojowych.